irman napisał(a):

|
Zgadza się nie lubię Małeckiego. A rozbawiło mnie bardzo, że piłkarz który zwykle dostrzega kolegów z drużyny dopiero wtedy jak musi, łapie kontuzję potykając się na piłce do której jest zwykle niepotrzebnie przyklejony. Śmieszne i tyle.
|
Tak się zastanawiam: jakim trzeba być człowiekiem, żeby uważać za zabawne czyjąś kontuzję? Innymi słowy - dobrze się bawić, bo ktoś zrobił sobie krzywdę. Tu nie chodzi przecież o brak obycia, ale raczej jakąś niesamowicie toksyczną mieszaninę uczuć.
Chorzy ludzie to forum nawiedzają. Serio, termin "chory z nienawiści" jeszcze nigdy nie był tak prawdziwy. Ja nie potrafiłbym się cieszyć z kontuzji zawodnika drużyny przeciwnej, a tutaj jest zabawnie, bo nasz piłkarz sobie skręcił kostkę
Zawsze miałeś żałosne odzywki, ale zastanów się przez chwilę nad sobą, bo przesadzasz. Ktoś sobie zrobił krzywdę, a ty masz z tego ubaw. Co więcej - ktoś grający w barwach drużyny, której niby kibicujesz. Jestem jedynym, który nie widzi w tym sensu?
A cale to uzasadnienie jest tak żałosne, że aż żal mi było to czytać. To co napiszę teraz to nie żart: współczuję Ci.
Reszcie radziłbym postawić sobie gdzieś granicę, dla własnego dobra. To co ostatnio tutaj czytam jest po prostu smutne.
szprotson napisał(a):

to wina nawet niezłych 45minut z Flotą spisywanego na straty Tomka Jirsaka.
Zrobił coś czego Guła nie potrafił - podał i padła bramka. No ale że to Jirsak to pewnie sytuacja za 2 tygodnie wróci do normy czyli Guła pierwszy zmiennik a Jirsak daleko z tyłu.
|
Garguła nie wnosi absolutnie nic, więc Jirsak faktycznie nie miał wysoko zawieszonej poprzeczki. Niemniej - fajnie byłoby, gdyby tym razem nie poprzestał na jednym dobrym meczu na rundę. W poprzednim sezonie też uwierzyłem, że Czech wreszcie zaczął grać na miarę umiejętności (który to już raz...). On w ogóle jest dziwny - ma umiejętności, ale bardzo rzadko potrafi zrobić z nich prawidłowy użytek. Nie to, że się nie stara, po prostu zwykle gra zdecydowanie poniżej możliwości. Wątpię, żeby to się zmieniło.