pan Dudi napisał(a):

Co do dalszej części. Uderzyło mnie to ich padnięcie na murawę, bo leżeli tuż pod C i jakoś tak patrzyłem na nich jak nie mogą ustać na nogach, podczas gdy wszyscy kopacze Ruchu przybijali piątki z tymi Wiślakami, którzy mogli jeszcze chodzić i między sobą. No aż biło to po oczach. To samo tyczy się tej bieganiny. Przecież biegali i jedni i drudzy, więc dlaczego ci drudzy jakoś mogli zejść z boiska...
No, ale to nie jest główny problem, bo może przesadnie analizuję jakąś popierdółkę.
|
To chyba dobrze, że dali z siebie wszystko? Przecież leżeli po meczu a nie w jego trakcie? Jak nie walczą to źle, jak padają ze zmęczenia bo walczyli na 100% to też źle... Widać niektórym trudno dogodzić.
pan Dudi napisał(a):

|
Głównym problemem jest to, że wygraliśmy dzięki kępce trawy, która uniemożliwiła strzał Zieńczukowi.
|
Przecież Zieńczuk by tego nie strzelił
pan Dudi napisał(a):

|
Ktoś wyżej napisał, żeby dać posiedzieć Kirmowi, bo robi się mu krzywdę. Mi się wydaje, że posiedzieć powinien oprócz niego oczywiście, też Jaliens. Bunoza, którego ostatnio widziałem chyba na jesieni w meczu z Legią, WTEDY wydawał mi się być lepszym piłkarzem niż Jaliens teraz. Może warto dać się chłopakowi wykazać?
|
Też nie jestem zachwycony grą Kirma ale kto ma za niego grać? Palijc? Szanujmy się...
To samo odnośnie Jaliensa - kto za niego? Bunoza abstrahując od jego poziomu ma kontuzję więc nie wiem po co go bierzesz pod uwagę.
pan Dudi napisał(a):

|
Niemniej znowu nie widziałem pomysłu. Mało tego, widziałem, że jak wypada Melikson, to w ataku możemy już liczyć tylko na chaos. Z nim w składzie możemy przynajmniej liczyć na to, że jak pójdzie z akcją, to na ok. 25 metrze będzie miał już na sobie 3 obrońców, więc ten nasz JEDYNY napastnik będzie mógł znaleźć trochę miejsca dla siebie i coś ugrać. Ten jeden gość robi różnicę, ale jak długo można grać licząc tylko na to, że żydzicho wjedzie i pozamiata przeciwnikami?
|
No to już jest kuriozum. Meliksona nie ma na boisku, strzelamy 3 bramki i wygrywamy mecz ale nadal dla niektórych bez niego nie istniejemy. Ręce opadają.