|
Powiem jeszcze jedno. Sprawa gry Maora Meliksona w 'reprezentacji' Polski to hańba nie dla samego Meliksona jak niektórzy twierdzą, tylko dla nas, dla nas jako kraju, idealnie pokazuje jak słabi sportowo jesteśmy po przemianach w 89 roku. Niektórzy wieszają psy na Meliksonie, używając mocnych słów - s....ił się, sprzedał się etc. A ja pytam. Czy zrobił coś innego niż to, co stało się w naszym kraju standardem? Czy tak samo zachowałby się jego menago, gdyby to był precedens w skali kraju? Czy może jednak postąpił by inaczej gdyby nie wiedział, że w pogoni za sukcesem sportowym 'Polakami' zostali w przeciągu ostatnich lat - Emmanuel Olisadebe, Van Gevorgyan, Roger Guereiro, Hernani, Ludovic Obraniak, Sebastian Boenisch, Adam Matuschsyk, Eugen Polanski, Damian Perquis, a w kolejce czekają Manuel Arboleda czy też Dudu Paraiba?
Oczywiście, że nie. Bo wiedziałby, że to nie wypada, że w Polsce szanuje się reprezentację, szanuje się wartości narodowe. Niestety, nie jest tak. Mamy taką sytuację, że za cenę jakiegokolwiek chociażby najmniejszego sukcesu w piłce kopanej oddamy wszystko, podpisalibyśmy nawet cyrograf z diabłem. Dahan głupi nie jest, pieniądze liczyć umie, nie miał skrupułów, żeby wprowadzić 10 obcokrajowca do drużyny reprezentującej Polskę. Dziesiątego. A wcześniej się z aż takimi głosami krytyki nie spotkałem. Trzeba było wyrwać chwasta z korzeniami, zatrzymać tą machinę nawet nie na etapie rozruchu, co przed startem. Teraz już się nie da. Po Meliksonie przyjdą następni. Po następnych jeszcze następni. Reprezentacji Polski bez cudzysłowiów możemy już odprawić pogrzeb. R.I.P.
W normalnym kraju, taki Melikson powinien być chłopakiem z Olszy. Z takimi samymi umiejętnościami. A jednak tak nie jest, w Wiśle gra 9-10 obcokrajowców w pierwszej jedenastce. I to jest niestety jedyne wyjście, bo młodych, uzdolnionych po prostu, najzwyczajniej w świecie nie ma. Co roku w Ekstraklasie mamy te same, stare znajome twarze graczy z Polski. Jedynymi innowacjami są piłkarze zza granicy. No bo kto się wprowadził przebojem do naszej ligii i utrzymał jakiś przyzwoity poziom. No chyba Lewandowski ostatnio, a taki trafił się raz na 10 lat.
Ale gdzie ma się wychować prawdziwie polski Melikson ? Pokażcie mi w Krakowie kompleks piłkarski z prawdziwego zdarzenia. Juniorzy Wisły tłoczą się na dwóch nierównych boiskach, albo jeżdżą do Skawiny na treningi. Okres zimowy to katastrofa, bo z konieczności muszą przejść na halę, przez co tracą kilka miesięcy treningów w roku. I gdzie mają się tacy wychować? Czy warto jechać Meliksonowi od sprzedawczyków, nazywać go 'obrzydliwą postacią', czy może warto sięgnąć troszeczkę głębiej, a nie wyżywać się na człowieku, który po prostu korzysta z patologii naszego kraju.
Inną sprawą jest podejście młodzieży do piłki. Niestety, fakty są takie, że jak zawodnik X strzeli w juniorach dwa gole w meczu już czuje się wielką gwiazdą, atakuje kluby i później już z nich nie wychodzi. Teraz drużyny juniorskie dopadła zaraza alkoholu, tam pije każdy, a kto nie pije uznawany jest za dziwnego, izolowany od grupy. Przykład Sebastiana Leszczaka, gościa z naprawdę dużym talentem jest tutaj najbardziej wymowny.
Spójrzmy na taką Serbię. Kraj - ludnościowo - 4 razy mniejszy od nas. A popatrzmy na ich sukcesy sportowe. Novak Djokovic i pozostali tenisiści - zarówno mężczyźni jak i kobiety, mistrzowie Europy w siatkówkę, świetni koszykarze, pływacy i tak można wymieniać dalej. Wreszcie piłkarze. Obecni w każdej lidze w Europie, sprzedawani z serbskich klubów za ciężkie miliony. Przeważnie pracowici, charakterni. W Partizanie, Crvenej czy Vojvodinie mamy do czynienia z ciągłą rotacją piłkarzy, jeden odchodzi, ale w jego miejsce już jest wychowanek i tak to się kręci. Czy w Polsce obserwujemy takie zjawisko? Bo chyba jednak nie. W Serbii infrastruktura nie stoi na najwyższym poziomie, mówiąc delikatnie. Ale tam chłopcy biegają za piłką, wiedzą, że to dla nich szansa, ciężko pracują. A u nas ? A u nas piłka młodzieżowa to lans przed dupeczkami, a nie długofalowa inwestycja w siebie.
Tym dzieciom w klubach nie ma kto wpoić, że tylko ciężką harówą można do czegoś dojść. W klubach mamy do czynienia z trenerami starej daty typu Stanisław Chemicz. Świetnie okopani, z plecami w klubach i związku, ale bez ikry, bez chęci nauczenia swoich podopiecznych czegokolwiek. Głodowo opłacani. Pomijam już problem wszechobecnego alkoholu, który trenerów grup młodzieżowych (szczególnie tych starszej daty) też często dotyka.
Teraz dla dzieciaków uprawianie piłki nożnej już nie jest atrakcyjne. Są komputery, konsole, telewizory z HD, pobudowano nowe osiedla, każde odgrodzone wielkim płotem, gdzie o chociażby małym boisku można pomarzyć (wiadomo, grunt dla dewelopera w dobrym miejscu jest na wagę złota, po cóż ma marnować go na jakieś głupie boiska), zniknęły mecze osiedle na osiedle, młodzi na starych. Takich doczekaliśmy czasów.
Także ja Meliksona odsądzać od czci i wiary nie będę, bo po primo nie mam żadnego związku emocjonalnego z drużyną, kierowaną przez Smudę, a po secundo on tylko wykorzystał fakt, jak bardzo nasz kraj jest chory. Zachował się nieetycznie to racja, ale podkreślam - nie on pierwszy. Gdyby nie Ełro, nie byłoby w drużynie Smudy żadnego z 'ostatniego rzutu' stranieri. On przynajmniej w bawałnę nie owija jak Ojgen czy Perqiuis, który nagle pokochał kraj swojej prababki. Moja prababka była Ukrainką, a Ukraińcem się raczej nie czuje i nigdy się czuł nie będę. Ale to tylko tak tytułem OT.
Zastanówcie się komu bardziej należy się pojazd. Maorowi, który cynicznie wykorzystał okazję (forma wykorzystania tej okazji raczej niesmaczna, ale nie znamy wszystkich okoliczności), czy setkom, a nawet tysiącom ludzi, nie tylko tych z pierwszych stron gazet, którzy są winni takiego, a nie innego stanu rzeczy. Bo mi się wydaję, że atakujecie jednak niewłaściwą osobę.
PS
Mam nadzieję, że te kilka milionów Euro pozyskane z transferu Meliksona nie pójdzie na nowych graczy, tylko w całości na Akademię Piłkarską Wisły Kraków, bo tylko w taki sposób możemy uniknąć tego, co się aktualnie dzieje. Pozdrawiam.
PS2 Niektórzy za dużą uwagę w Wiśle przywiązują do najemników. Wisła to My, My na trybunach. Nie dajmy się podzielić.
Ostatnio edytowane przez fialo : 21.09.2011 o godz. 20:44.
Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
Listen fucking stars - you're breaking our hearts!!
|