|
Uważam tak samo, nikt z nas nie znalazł się w takiej sytuacji. Mając dwa obywatelstwa, przyjeżdżasz do kraju pochodzenia Twojej matki. Grasz kilka dobrych meczy, zaczynają Cię męczyć dziennikarze z obu krajów, których obywatelem jesteś. Dostajesz powołanie z kraju, z którego wyjechałeś. To co robisz? Każdy by pojechał, taka prawda. I znowu pytania w mediach Polskich gdzie zagrasz? No to mówisz, ze w tamtym kraju bo już masz powołanie, czujesz, ze im na Tobie zależy. A potem się okazuję, że to tylko powołania po to by odbębnić grę w meczu oficjalnym byś nie mógł zagrać dla innego kraju. To co każdy by zrobił? Blokował sobie przyszłość? Melikson ma więcej wspólnego z Polską niż Perquis, Polanski czy Obraniak. Za to my wolimy wyzywać go, mimo iż jest Wiślakiem, niż tamtych. To się robi żałosne jak my, jako kibice Wisły po jednej jego decyzji 'zeszmacamy' go. Piszecie o poczuciu miłości do kraju, a ja się zapytam ilu piłkarzy tej kadry gra tam z powodu miłości do kraju? Ilu gra w reprezentacji choćby siatkówki z miłości do kraju? Chodzi im tylko o kasę jak to było w przypadku m.in gwiazdorów reprezentacji w siatkówce. Według mnie każdy podejmuje błędne decyzje, tylko teraz trzeba zastanowić się, a bardzie Maor musi, która jego decyzja była zła.
|