|
Co by nie pisać na gorąco po powrocie, postanowiłem obejrzeć jeszcze raz wczoraj powtórkę.
Oryginalny nie będę:
1. Dwie różne połowy, dwie różne Wisły. W I dno i metr mułu, w II znacznie lepiej. W końcu widziałem Wisłę walczącą o każdy cal boiska
2. Bełchatów nie powinien być w żadnym razie podstawą do wyciągania jakichkolwiek wniosków na temat naszej drużyny. Tak słabej drużyny dawno nie widziałem. Pasiaste damy już lepiej w piłkę kopią.
3. Najsłabsi na boisku: Kirm i Małecki. Mały się spalił, chciał udowodnić, że jest najlepszy. Szkoda, bo stać go na lepszą grę.
4. Najlepsi na boisku: Hm. Ciężko powiedzieć. Sobol? Bunoza? Wilk?
5. Pierwsza bramka piękna, druga prezent od Sapeli
6. Znowu dziwne roszady Maaskanta. Grał Kirm, ławę grzał Iliev.
reasumując: gdyby to był jakiś mocniejszy przeciwnik, można by było próbować wyciągać jakieś wnioski, ale tak?
"Gdy wracam do domu i się zamyśle, myślę o Wiśle..."
K.I.Gałczyński
"I skończył się mecz w Londynie i tak i to jest prawda!!!..."
|