I stało się, po beznadziejnym początku sezonu, kompromitacji z Odense i obiecance o ofensywnej grze, w meczu z Bełchatowem nasz ukochany treneiro wystawia Wisłę w ultradefensywnym ustawieniu, z Małeckim i Diazem w pierwszej jedenastce. I niech ktoś mi powie, że Maaskant wie co robi ( Pamiętacie jak jak zaczynał i kończył Beenhakker? U nas będzie to samo)
Tak czy inaczej, remis biorę w ciemno...