Kurz napisał(a):

Ciągle się upierasz... I wybierasz niezbyt dobre przykłady. Więc jeszcze raz. Fabregas jest zawodnikiem z najwyższej półki. Miernikiem jego klasy jest kasą, którą za niego zapłacono i wysokość jego pensji. To wszystko jest gwarantem tego, że nie będzie zgrywał się z zespołem 2 lata.
Ceny zawodników na rynku i pieniądze, za które ewentualnie godzą się grać są zwykle odzwierciedleniem ich poziomu. Tak więc Genkov zarabia 250 tys EURO i gra jak zawodnik z taką pensją, Utaka zarabia 500 tys EURO i gra jak piłkarz o odpowiednio wyższych apanażach. Różnice chyba było widać. Nie mam wątpliwości, że do Wisły nie przyjdzie żaden napastnik o jego umiejętnościach lub wyższych, dopóki nie otrzyma wynagrodzenia na podobnym poziomie.
Przykład z Realem z czapy. Dlaczego? Taka wpadka może się zdarzyć każdemu, jeśli stawka jest znikoma. My jednak nie rozmawiamy o meczach w stylu starcia z Podbeskidziem, gdzie rzeczywiście zabrakło motywacji. Mówimy o spotkaniach, w których byliśmy zmotywowani, ale po prostu zabrakło nam umiejętności, żeby zwyciężyć przeciwników.
Istnieje podstawowa różnica pomiędzy naszymi klubami, a czeskimi, holenderskimi, serbskimi, ukraińskimi i prawie wszystkimi innymi. Tam świetnie szkoli się młodzież od lat, to co dzieje się u nas to zbrodnia, tak jakby ktoś celowo realizował plan zagłady Polskiej piłki. Co więcej, nawet, jeśli to się poprawi, na efekty będziemy czekali kilkanaście lat.
Czekaj... zagra dużo gorzej od Jaliensa.
|
Toż przecież podałem przykład Fabregasa jako dowód że dobry zawodnik w ataku nie musi się zgrywać w ogóle, bo wie jakie rozwiązanie w danej sytuacji jest najlepsze i potrafi je zastosować.
Jeśli chodzi o kasę. Nawet drogi i ceniący sie zawodnik, np taki Utaka gra tym lepiej im więcej sie od niego wymaga. Jeżeli gra kiłę i nic to nie zmienia w jego pozycji w drużynie, bo inni też grają kiłę, będzie grał kiłę dalej i zarazem kasował swoje 500 000. Bo kontrakt podpisuje się raz. Pamiętasz może jak zap.....ał Diaz kilka ostatnich meczy przed transferem z Wisły? Nagle był najlepszy na boisku. Co go tak zmotywowało? Premia? Nie. Chciał się zwyczajnie pokazać więc się starał i walczył. U nas jest tak że jak sie zapłaci za grajka jakiś grosz to gość musi grać, choćby strzelając z 5 metrów na pustą bramkę trafiał w poprzeczkę. Nie ma presji ze strony ławki, gość wchodzący w pierwszym składzie uważa to za standard. Nie czuje obowiązku udowodnienia ze zasługuje, bo nawet jak sp.... to w kolejnym meczu dalej ma plac. To jest wina trenera że nie stosuje rotacji w składzie nie daje szans pokazania sie zmiennikom, to burzy atmosferę. Ale zobaczymy po Belchatowie.
Czekaj jak zagra tyle meczów w Wiśle co Jaliens to nie będzie gorszy. Bo w obronie w przeciwieństwie do ataku zgranie i zrozumienie w bloku jest konieczne. Nawet jak grają wyjadacze, a co dopiero debiutant.