|
Slowko a propos frekwencji. Problem jest uwazam glebszy niz ceny biletow, klasa przeciwnika, gra. Czesc kibicow sie po prostu wypalila. Widze to po rozmowach ze znajomymi. Kazdy chyba rozumie, ze zagorzalych fanow, ktorzy przyjda na mecz niezaleznie od wszystkiego jest zdecydowana mniejszosc i frekwencje tworza pikniki. I wielu z nich, po kolejnym w przeciagu tylu lat zawodzie w Europie, ma juz dosc. Puchary same w sobie wrazenia juz nie robia (co innego na Lechu, u nich to byly dopiero pierwsze sezony w pucharach w ostatnich latach), po raz nty proba awansu do LM, znow brak wyciagnietych wnioskow, brak realnych wzmocnien skladu i ile tak mozna ? Ja sie pewnie nie wypale, bo Wisla to jest cos waznego dla mnie, cos wiecej niz rozrywka, ale z drugiej strony w pelni tych ludzi rozumiem. To nie sa fanatycy, i czasem po prostu cos peka, odechciewa sie non stop przezywac to samo. Cos sie ruszy w Wisle, przyjda dobre mecze, frekwencja pewnie wzrosnie.
|