|
Afera z Maleckim niestety rozpalila negatywne emocje i konflikt wsrod kibicow. Obie strony dokladaja do pieca.
Wiadomo ze nigdy nie bedzie tak ze wszyscy beda sie zgadzac we wszystkim ale sytuacja na dzisiaj wyglada na najwiekszy konflikt od lat. Maleckiemu (celowo czy nie, dalej nie potrafie zrozumiec jego intencji, moze czas pokaze) udalo sie podzielic nas bardzo mocno uwidaczaniajac przy okazji wiele innych, nieco uspionych podzialow.
Gwizdy wczoraj niepotrzebne juz chyba byly (na meczu nikt nie wiedzial jeszcze o braku rozgrzewki) ale tak samo niepotrzebne byly wielokrotne pozdrowienia dla Patryka bo reakcje pozostalej czesci stadionu mozna bylo przewidziec, A nawet jesli ktos nie potrafil jej przewidziec to zobaczyl ja po pierwszym razie a mimo to pozdrowienia byly powtarzane jeszcze kilkukrotnie.
Ja mysle tez ze po raz kolejny zblizamy sie znow do dosc delikatnych kwestii natury "kto rzadzi na stadionie". Temat przerabiany juz przy okazji akcji 1906% i afery z Frankowskim. Czasy dychy i starego stadionu odeszly przeszly juz do historii, pewne grupy utracily wplywy i ciagle je traca wraz z narastajaca kontrola i egzekwowaniem pewnych nowych standardow na stadionie (zakazy, oprawy, flagi, porzadek). W pewnych kwestiach ruch kibicowski zostal zapedzony do kąta z którego juz nie ma ucieczki i pozostaje juz tylko drapać, gryźć i zaklinac rzeczywistosc (nie tylko u nas, ogolnie w calej Polsce). Niezadowolenie, frustracja potrzeba zaznaczenia wlasnej sily i pozycji by podbudowac morale w trudnych czasach moze wlasnie prowadzic do poodbnych sytuacji. Nie twierdze ze to wlasnie mamy ale mysle ze jakies przelozenie na rzeczywistosc jest.
|