Wyświetl pojedynczy post
St@chu
Senior Member
 
 
Od: 08.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#13831
Stary 16.09.2011, 08:57
Drozd napisał(a):Wyświetl post
Wiadomo że jak się mniej zedrze z podatnika to mniej kasy jest w budżecie. To jednak nie przeszkodziło cudakowi zatrudnić 50 000 nowych urzędasów.Licząc 2 000 pensji na głowę daje 100 000 000 miesięcznie, czyli 1,2 mld rocznie. Nie przeszkodziło też darować ruskim kary za brak rezerw, też koło 1 mld.

Piszesz że przez obniżke składki wpłynęło o 8 mld mniej. T napisz o ile deficyt za PO był większy niż za PiS. . Zrozumiesz wtedy że przytoczone przez Ciebie przyczyny to mydlenie oczu.

Pamiętaj też ile majątku sprzedał PiS a ile PO. No i fakt że w 2007 założony deficyt wynosił 22 mld, a rzeczywisty 17 mld. Czyli w 2008 PO miało dodatkowych 5 mld. choćby na zrównoważenie braku wpływu związanego z niższą składką.

Sytuacja na świecie była przecież jasna, Polska zieloną wyspą.
Zieloną wyspą ok, ale czy wiesz co to znaczy...?

Nie dostrzegasz albo nie chcesz dostrzec, że w okresie, o którym piszesz dynamika naszego PKB spadła w samym 2009 roku o ok. 3 punkty procentowe (pozwoliło nam to być tzw. zieloną wyspą, ale przecież nie pozostało bez wpływu na przychody państwa - "Według uchwalonej w lipcu 2009 roku przez Sejm nowelizacji Ustawy budżetowej na 2009 r. niedobór dochodów podatkowych wyniesie 45,6 mld zł" - źródło: Polska wobec światowego kryzysu gospodarczego, NBP 2009). To raz.

Dwa. Na lata 2009-2010 przypadają największe wydatki związane z naszym udziałem w projektach dofinansowanych z UE w programowaniu na lata 2007-2013. Drogi były dwie - albo nie dofinansowywać tych przedsięwzięć i stracić część unijnych środków albo wyłożyć spory wkład własny i przez to także powiększyć deficyt, ale jednocześnie w pewnym stopniu stymulować gospodarkę bez udziału dodatkowego pompowania pieniędzy jak to miało miejsce w wielu innych krajach.

Trzy. Po drodze mieliśmy także wybory samorządowe (o czym jest zresztą mowa w przywoływanym artykule), które są świetnym pretekstem dla włodarzy powiatowych, miejskich, gminnych etc do wydawania jak największej ilości posiadanych środków.

Cztery. Projekt Euro 2012 i inwestycje w infrastrukturę. Przypominam, że to za PO budowało się w Polsce najwięcej autostrad w historii - i nie mówię tego po to żeby ich chwalić tylko żeby zwrócić uwagę na fakt, że to także kosztuje i to kosztuje nie mało. A autostrady to przecież nie wszystko, bo stadiony i wszystkie inne przedsięwzięcia także idą z państwowej kasy (ani złotówka na stadiony Euro 2012 nie poszła np. z unijnej kiesy). Dość powiedzieć, że od ogłoszenia Euro w Polsce wszystkie miasta pełniące funkcję organizatorów zaczęły zadłużać się na potęgę. Gdańsk w 3-4 lata z poziomu zadłużenia 25-30% względem PKB doszedł niemal do ustawowej granicy 60%. Podobna sytuacja dotyczy Poznania, Warszawy i Wrocławia (a przecież nie wszystkie inwestycje w tych miastach finansują samorządy).

Pięć. Z oczywistych względów w trakcie kryzysu rosną także inne wydatki, jak choćby kwota przeznaczana z tytułu rosnącego bezrobocia na transfery. Spadają też wpływy podatkowe, wpływy z dywidend, czy wpływy z ubezpieczeń społecznych. Spada eksport z racji recesji na rynkach najbardziej z Polską powiązanych (dość napisać, że najbardziej zorientowaną na eksport część gospodarki – sektor przemysłowy odnotował na przełomie 2008 i 2009 roku odnotował znaczne spadki produkcji sprzedanej oraz wartości dodanej (z 7,1% w II kwartale 2008 r. do -5,1% w II kw. 2009 r.)

Sześć. W naszym zadłużeniu jest spory udział długu w obcych walutach. Lata kryzysu skutkowały m.in. znacznym spadkiem wartości złotego. O ile pomogło to konkurencyjności naszych produktów, o tyle wpłynęło na poziom zadłużenia i koszt obsługi długu.

Siedem. Co do kosztów zmian za rządów PiS: "Zgodnie z szacunkami NBP, koszty obniżenia stawki łącznie o 7 pkt proc. stanowiły ok. 1,5% PKB. Ponadto, w rocznym rozliczeniu podatku dochodowego od osób fizycznych za 2007 r. wprowadzono możliwości odliczenia od podatku ulgi prorodzinnej (szacowany koszt ulgi to ok. 0,4% PKB)." źródło: Polska wobec światowego kryzysu gospodarczego, NBP 2009.

Osiem. Głównym problemem, jeśli chodzi o zadłużenie Polski był nie rząd, a strukturalny problem naszego budżetu, gdzie znakomita większość wydatków jest sztywna i dodatkowo z roku na rok wydatki te niezależnie od rządu muszą rosnąć.

Nie mam na celu bronić partii rządzącej, ale chcę zwrócić uwagę, że ciągłe wołania o zadłużaniu Polski na potęgę bez zwracania uwagi na szerszy gospodarczy kontekst jest niczym nieuzasadnionym populizmem.
Ostatnio edytowane przez St@chu : 16.09.2011 o godz. 08:59.