Nie będę sie rozpisywał o wczorajszym meczu. Po prostu Odense to nie Lech tzn.: mieliśmy trzy setki trzeba było je strzelić. Przy bramce na 1:2
jak jeden mąż wszyscy stanęli (po co 
?) czekając na decyzję sędziego, bo Pareiko był faulowany. Moim zdaniem był faulowany. Gol na 1:3 to efekt wejścia zmienników - ciężej było się przedostać pod pole karne Duńczyków, a przede wszystkim kolejna wpadka defensywy.
To zdecydowanie nie był dobry dzień Chaveza i Lameya...
Cóż...wiemy już o Odense coś więcej, a przed nami kolejne mecze. Trzeba wierzyć.