raindog napisał(a):

Jak zwykle, najwięcej do powiedzenia mają Ci, których na stadionie nie było...
Inna sprawa, że gdyby nie skuteczność, to teraz wszyscy rozpływaliby się nad tym, jak zagraliśmy w drugiej połowie.
|
Ja byłem i mam pytanie, co Ty chcesz powiedzieć tym swoim postem?
Wiesz, co sądzę o tekstach zaczynających się na "Gdyby"? Gdyby Lech miał lepiej ustawione celowniki w Poznaniu, w 20 minucie byłoby 3:0... takie to "gdyby"...
Zagraliśmy żenujące spotkanie i błagam, niech mi nikt nie próbuje wmówić, że Odense to jakiś mocny zespół. Oceniam ich po tym, co wczoraj grali, a grali niewiele lepiej od nas. Natomiast Wiślacy fatalnie weszli w mecz. Bojaźliwie, bez wiary. Nie potrafili w ogóle złapać rytmu, a najbardziej przerażała mnie ilość niecelnych podań i chaos w defensywie. I to chaos na własne życzenie, bo Odense wcale nie kwapiło się do jakiejś ultra-ofensywnej gry. Do tego klasyczny "chodzony" w naszym wykonaniu i to, co jest grzechem głównym naszej drużyny od początku sezonu: cała gra oparta na indywidualnych akcjach Maora i Ilieva, który nota bene był cieniem tego Ilieva z Bułgarskiej...
Nie będę się więcej doktoryzował nad wczorajszym meczem bo, w gruncie rzeczy, nie ma nad czym. Zastanawiają mnie jeszcze tylko 2 decyzje naszego trenera:
1. Dlaczego nie zagrał od początku Jovanovic, który przy Bułgarskiej był jednym z lepszych na boisku?
2. Dlaczego tak długo czekano ze zmianami? Do 84 minuty?
Być może przy następnym czacie z naszym trenerem, ktoś mu zada te pytania.
Aha, może jeszcze jedno pytanie by się przydało, tym razem do naszego dyra sportowego: Czy dalej uważa, że koncepcja budowania drużyny, oparta na 30-to latkach z wypożyczenia, to właściwy kierunek?
P.S. Całe szczęście, że Odense ma mniejszy budżet, niż my. Może w końcu ktoś przejrzy na oczy i przestanie opowiadać bzdury, że bez ogromnej kasy nic się w futbolu nie da zrobić. Da się, tylko trzeba mieć właściwych ludzi na właściwym miejscu, począwszy od piłkarzy, poprzez trenerów, ludzi odpowiedzialnych za transfery i prezesa.