|
Powiedzmy sobie szczerze, Odense bylo w tym meczu faworytem i jako faworyt zrobili to co do nich nalezalo.
Pierwsza polowa tragiczna w wykonaniu zwlaszcza naszego bloku obronnego. Mielismy kupe szczescia ze nie stracilismy ze trzech bramek w pierwszych 45 minutach. Do przodu tez nie gralismy wlasciwie nic. Masa bledow indywidualnych! Od dawana tyle nie widzialem, chyba nawet w Nikozji nie bylo az tak zle.
Dobrze zagralismy w drugiej polowie, udalo sie wyrownac. Prawie mielismy ich na widelcu ale zawiodla skutecznosc. Po bramce na 1:2 juz sie zespol rozsypal.
najgorsze jest jednak to ze
WSZYSTKIE STRACONE BRAMKI PADLY PO KATASTROFALNYCH BLEDACH INDYWIDUALNYACH!
Odense lepiej gralo w pilke ale bramki ktore strzelili to efekt wylacznie tragicznch bledow Bitona, Nuneza, Jaliensa i Chaveza.
Jak kazdy kibic liczylem na zwyciestwo w tym teoretycznie najlatwiejszym meczu LE ale rzeczywistosc okazala sie dosc brutalna.
Najlepszym graczem Wisly byl wczoraj Maor Melikson.
|