Ivory - do synagogi i do Jahwe. Gwoli ścisłości
Co do meczu - walczyli. Pokazali, że mają jaja. Sędzia żenujący, chyba wysoki kurs franka padł mu na łeb. Asystenci nie lepsi.
Przy odrobinie szczęścia mogło być 3:0 dla nas. Zagrali ambitnie do końca i za to brawa. Z takim zaangażowaniem jak w drugiej połowie może być tylko lepiej.
Co do dopingu (wiem, że to nie ten temat) ważne, że pokazaliśmy, że mimo tego, że dzieli nas Małecki (imho raz czy dwa by wystarczyło pozdrowić Małego, ale whatevs) to dalej jest jedna Wisła na boisku, którą wspieramy. HSV na dwie strony chyba najlepiej od jakiegoś czasu.