|
Stare grzechy:
- przespana pierwsza połowa
- brak skuteczności
- chaos w obronie jak przeciwnicy wysoko nas atakują (a już wydawało się, że obrona gra coraz lepiej)
Druga połowa całkiem niezła w wykonaniu Wisły, a tu nagle taki klops. Wszystkie stracone przez nas bramki to jakiś nieprawdopodobny koszmar, nie po jakichś super akcjach przeciwnika tylko po indywidualnych błędach. Osman zagrał dzisiaj chyba najsłabszy mecz w barwach Wisełki - cóż zdarza się, o niego nie ma co się martwić bo na pewno się podniesie. Gorzej wygląda sprawa z Jaliensem. Lamey ma fajne te wrzutki, tylko sił do gonienia mało i co za tym idzie dośrodkowań niewiele. Sobolowi wybitnie dzisiaj mecz nie wyszedł.
Trzeba wyciągnąć wnioski i walczyć w następnych meczach.
PS. Poziom sędziowania był dzisiaj tragiczny (i nie chodzi tylko o drugą bramkę dla Odense) - ale sędzia akurat nie przeszkadzał jak Kirm, Biton czy Melikson mieli idealne szanse do zdobycia gola.
"Czuć się w klubie swoim, jak w domu ojczystym, oddychać pełną piersią, podkreślać na każdym kroku swój czysto-narodowy, a w czasach zaborczych także niepodległościowy charakter"
|