|
Taka polityka kadrowa, sprowadzanie zawodników pokroju Jaliensa, Diaza, Lameya, Paljicia itd. na dłuższą metę nie ma sensu. Nie mówię, że są to bardzo słabi piłkarze, ale ci zawodnicy będą już tylko słabsi, w odróżnieniu od zawodników rozwojowych nawet fragmentami meczu pewnego poziomu nie przekroczą, a i nawet w tym momencie nie prezentują nawet solidnego poziomu. Może i Legia, czy też Lech nie są aktualnie klubami piłkarsko lepszymi od Wisły, ale tamte drużyny są zdecydowanie budowane bardziej z głową (mimo wszystko) i w przyszłości to wyjdzie, zobaczycie.
Lech może miał dołek w poprzednim sezonie w lidze, ale w pucharach pograł godnie, w tyłach dużo solidniej niż Wisła, z przodu potrafił wyszukać zawodników typu Rudniewa czy Lewego. Ich skład jest również oparty na zawodnikach zza granicy, ale są głównie w wieku z przedziału 21-26 lat, czyli rozwojowi, tacy, na których można zarobić. Do tego potrafią wyszukać, ograć i dobrze sprzedać Polaków - czytaj Lewandowski, Murawski czy Peszko - inni są solidnym uzupełnieniem. Ileż razy czytałem na tym forum ironiczne komentarze do takiego Wojtkowiaka, teraz porównajcie sobie jak ten sam Wojtkowiak radził sobie z Del Piero, czy Silvą, a jak sobie radzi Lamey z rywalami o dwie klasy gorszymi...
Godnie w pucharach potrafi grać również Legia, która w połowie polskim składem, również z 20-letnim Polakiem Borysiukiem, z 21-letnim Polakiem Rybusem, czy 20-letnim Polakiem Kucharczykiem, jest w stanie ograć w dwumeczu Spartaka Moskwa, ćwierćfinalistę poprzedniego sezonu Ligi Europejskiej, czy też naprawdę silną turecką ekipę, dziś co prawda przegrali z PSV 0-1 (do wymienionej młodzieży dołączyli 19-letni Żyro i 21-letni Kosecki), ale zagrali przyzwoicie. Ich polska obrona wygląda trzy razy solidniej, od tego zlepku niewypałów, który musimy oglądać w Krakowie.
Moim zdaniem zachowanie proporcji w składzie, również narodowościowych, jest ważnym czynnikiem budowania drużyny. W zespole muszą być zawodnicy solidni, uzupełnienia składu, muszą być zawodnicy ciągnący grę w ofensywie, muszą być młodzi, utalentowani, napierający na tych starszych, muszą być zawodnicy doświadczeni, ale w dalszym ciągu prezentujący niezły poziom. W Wiśle zdecydowanie brakuje młodych wilczków, nawet niekoniecznie z Polski (chociaż mile widziani w tej roli wychowankowie ME, tak jak w Legii), takich, którzy zagrają bezkompromisowo, błysną w stylu Rudevsa czy Lewandowskiego z dobrych pucharowych czasów Lecha. Marginalizuje się tutaj szkolenie, drużynę ME i od lat nie ma ŻADNEGO dopływu polskich talentów kupionych za grosze, a sprzedanych za miliony.
Co z tego, że Wisła radzi sobie jako tako w lidze, skoro w pucharach jest bryndza. Głównym celem powinna być dobra postawa w pucharach, po to się gra w lidze, żeby do tych pucharów się dostać i warto brać przykład z drużyn, które w tych pucharach radzą sobie lepiej.
|