wiślak 86;1163282(...) napisał(a):
UEK wcale nie uchodzi za dobrą uczelnię(przynajmniej tak mówią znajomi tam się uczący).(...)
a ja bym tutaj wywołał do dyskusji flamengistę, może napisze jak to jest na UEKu z drugiej strony
|
A która polska uczelnia jest? Na UJ znajdziesz wybitne kierunki i świetnych wykładowców - np. ja miałem to szczęście. Ale są też wyjątkowo mierne kierunki i kiepscy prowadzący. Podobnie na innych uczelniach.
Na UEKu masz np. ekonometrię z prof. Osiewalskim, jednym z najwybitniejszych ekonometryków na świecie. Kurs jest strasznie trudny, ale jeśli ciężko pracujesz możesz się naprawdę sporo nauczyć. Z drugiej strony - i tu trafiają się też słabsze kursy i słabsi wykładowcy. Jak wszędzie. Nawet na Harvardzie nie pracują sami nobliści, są też przeciętniacy.
Problem polskich uczelni to problem chronicznego niedofinansowania. Od początku lat 90-tych finansowanie spadło - państwo kazało publicznym uczelniom szukać ich gdzie indziej. No to je znaleziono - na studiach płatnych. W ciągu ostatnich 20 lat liczba studentów wzrosła 5-krotnie, a liczba wykładowców - o 40%. To chyba o czymś świadczy?
Nawet przy umasowieniu studiów, gdy poziom trafiających na uczelnie maturzystów bywa tragiczny - dałoby się sporo dobrego zrobić, gdyby były małe grupy i prowadzący mogli poświęcić więcej czasu studentom. Ale co ma zrobić doktor czy profesor, który prowadzi na seminarium dyplomowym prace 50-60 studentów? Przecież on ledwie ma czas, by przeglądnąć ostateczne wersje prac magisterskich czy licencjackich? A gdzie czas na dyskusję, nakierowanie na odpowiedni temat?
Przy idącym teraz niżu jest szansa, by to zmienić. Wystarczy zmienić algorytm finansowania - zostawić te same pieniądze, ale wprowadzić zmiany promujące jakość studiów. Niestety, w dobie kryzysu finansowego szuka się oszczędności - więc wszystko zostanie takie samo.
Ja tylko się zastanawiam, kiedy młodzi w Polsce zaczną protestować - w końcu państwo robi ich w konia, oferując "elitarne", "darmowe" studia "dla wszystkich". Problem w tym, że elitarnej, ba - nawet dobrej pracy po studiach brakuje.
Owszem, są u nas inwestycje zagranicznych koncernów. Ale szukają oni do pracy prostych robotników. Centrów badawczo-rozwojowych do nas nie przenoszą - te pozostają na Zachodzie. A nasze zostały zlikwidowane w latach dziewięćdziesiątych, przy prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw.
Nie ma dobrej pracy dla młodych ludzi i nawet najlepsze studia niewiele tu zmienią. I to jest prawdziwy problem tego kraju.