Jest! Już zaczynałem się martwić ale oto jest! Wrócił w całej okazałości. Józef W. chce zrobić zgodnie z życzeniem Legionistów i Polonii nie będzie w Warszawie

Za GieWu:
W niedzielę stołeczny klub przegrał w Białymstoku z Jagiellonią 2:3, nie wykorzystał okazji, by zostać liderem ekstraklasy. Była to druga ligowa porażka w sezonie. Wczoraj trener Jacek Zieliński i dyrektor sportowy Tadeusz Fajfer stawili się u prezesa i właściciela klubu.
- Wysłuchałem, co pan Zieliński i dyrektor Fajfer mają mi do powiedzenia na temat ustawienia drużyny. Wiele osób z zewnątrz uznało, że było kontrowersyjne. Ja też miałem uwagi, w Ameryce w której wiele lat mieszkałem jest takie powiedzenie: "Everybody monday morning quarterback" (W poniedziałek rano każdy jest rozgrywającym NFL). Pytałem się więc dlaczego zagrał Daniel Sikorski, który od początku sezonu nic jeszcze nie dał drużynie. Usłyszałem odpowiedź, że przez dwa tygodnie prezentował się wyśmienicie na treningach, a Teodorczyk przyjechał poobijany z kadry młodzieżowej. Zastanowiło mnie również ustawienie środka obrony. Para Kokoszka - Sadlok nie wyglądała najlepiej, podobno jednak dobrze wypadli w sparingu z ŁKS-em Łódź. Sądzę, że w następnym spotkaniu już obok siebie nie zagrają - mówi Wojciechowski.
Główny zarzut jaki prezes Polonii skierował wobec drużyny dotyczy nastawienia mentalnego. - Tłumaczenie decyzji kadrowych było rozsądnych, ale dużo do życzenia pozostawia psychiczna strona przygotowania zawodników. Oni przecież długo nie podjęli walki. Nie rozumiem tego. Ci piłkarze dostają wszystko, co tylko chcą, chcę w końcu, żeby coś dali z siebie. W końcu muszą przystąpić do najbliższych meczów z większą motywacją, a to również zadanie dla trenerów - ocenia postawę drużyny Wojciechowski.
Czy to oznacza, że obecny trener Polonii traci zaufanie właściciela? - Nie chcę z nikogo zdejmować skalpu. Jeżeli ci piłkarze nie będą grali na przyzwoitym poziomie, to ja nie będę tego finansował. Następnego trenera w Polonii nie będzie, bo jeżeli z tym nie osiągnę tego, czego chcę, to wyjdę z tego interesu. Za dużo stresu mnie to kosztuje, moją rodzinę również - stwierdził właściciel "Czarnych Koszul".
Przed kolejnym bardzo prestiżowym dla klubu z Konwiktorskiej derbowym meczem z Legią nie stawia ani piłkarzom, ani trenerom ultimatum. - Oczekuję dobrej gry i walki. A kto wygra? Zobaczymy. Legia będzie się chciała odkuć, bo oni to się dopiero skompromitowali. Przegrać u siebie z Podbeskidziem! No cóż, chyba jedziemy na tym samym wózku - powiedział Wojciechowski.