wiślak 86 napisał(a):

Po twojej wypowiedzi rodzi mi się w głowie refleksja.
Czy obecnie III i IV semestr magisterskich to głównie pisanie pracy? Z tego co patrzyłem nawet w ostatnim semestrze jest tyle samo zajęć i egzaminów co zawsze więc jakiejś taryfy ulgowej przed obroną się nie spodziewam. No chyba, że zajęcia ułożone są tak, że w ostatnim semestrze są przedmioty, które baaardzo łatwo zaliczyć (no ale tego się nie da wywnioskować z syllabusu). Uczelnie niestety będą musiały się dowiedzieć jeśli zacznę studiować na obydwóch bo jest tylko jeden suplement do dyplomu a każda go chce i nie honorują nawet odpisu potwierdzonego notarialnie.
Oczywiście w sytuacji kiedy bym rozpoczął dwa to jeden jest jako priorytetowy a drugi "jak się uda".
Hmmm. Kwestia prestiżu uczelni. UEk niby nie jest najwyżej ale mimo wszystko uchodzi za dobrą uczelnie. Jeśli już w ogóle porównywać to ja zawsze porównuję kierunek do kierunku i tak porównując politologię na Ignatianum i UJ zaobserwowałem, że poziom dydaktyczny jest w zasadzie ten sam począwszy od dużej części kadry a na pytaniach egzaminacyjnych kończąc a istotną różnicę da się zaobserwować jedynie w zaangażowaniu studentów. Tym na UJ się po prostu więcej chce. W przypadku GAPu też szukam raczej porównania do podobnych kierunków gdzie indziej bo raczej ciężko mi porównywać Gospodarkę Administrację Publiczną z Botaniką na pierwszej uczelni w Polsce czyli UW. UJ prestiż ok ale to zasługa Wydziałów: Prawa i Medycznego. Z Ignatianum zrezygnowałem przede wszystkim ze względu na brak prestiżu uczelni.
W kwestii podyplomowych to w zasadzie utwierdzasz mnie w moim przekonaniu. Myślę podobnie tylko właśnie chyba jeszcze potrzebowałem, żeby mnie ktoś w tym utwierdził ; - ).
W ramach dygresji; po co mi studia skoro chcę otworzyć własną firmę? Tak jak już pisałem (może nie wprost) zwyczajnie chcę być wykształcony. Jeśli wybiję się trochę ponad sklepik z pamiątkami w centrum miasta zacznie się styczność z ludźmi wśród których część będzie prezentowała określony poziom intelektualny. Chcę być dla nich partnerem na zbliżonym poziomie a nie burakiem który się dorobił kasy (co dla kogo oznacza "dorobił się" to rzecz względna). Poza tym jeśli się nie uda to będę miał dyplom dzięki któremu będę mógł szukać pracy. Poza tym już w ramach takich studiów jak politologia nauczyłem się wielu rzeczy (wynikających z programu zajęć) które bardzo mogą się prywatnemu przedsiębiorcy przydać jak chociażby podstawy zarządzania, pisanie projektów o dotację, trochę psychologii etc. a i doświadczenie niewielkie udało się zdobyć bo spróbowałem sił z franchisingiem niestety bez sukcesu. Poza tym dzięki samej obecności w świecie akademickim zaczyna się widzieć ogrom możliwości których nie widać nie wchodząc do tego świata. Mógłbym się na ten temat długo rozpisywać ale nikt chyba nie ma na dziś wieczór tyle piwa żeby to wszystko czytać

btw. Ignatianum jest uczelnią katolicką na prawach państwowej (taki sam status jak KUL) czyli działa jak państwowa nie pobierając czesnego.
Jeśli moje rozumowanie jest tu gdzieś pozbawione sensu to pisz śmiało.