|
Cześć.
Mam taką oto oto sytuację. Ukończony licencjat z politologii spec. Administracja Samorządowa i Państwowa na Ignatianum i dostałem się na II stopień na Politologię UJ i Gospodarkę Administrację Publiczną UEk.
I taki oto problem do rozwiązania (kilka wiariantów)
1. Magisterskie politologia UJ
2. Magisterskie GAP UEk
3. Jak się zgodzą uczelnie UEk+UJ
4. Magisterskie GAP lub Politologia i dorzucenie jakiś podyplomowych (cos typu zarządzanie firmą)
I teraz jak ja to widzę.
Z jednej strony iść na magisterskie na ten sam kierunek co robiło się licencjat to takie trochę "dotrwanie" do magistra. Z drugiej mam pewną obawę (znając dość dobrze syllabusy), że zmieniając kierunek na magisterskie nawet po studiach ma się troche "braki" i nie jest się dobrze wykształconym w porównaniu z tymi co kształcili się na jednym kierunku przez 5 lat.
Podyplomka niby okej ale to w zasadzie bardzo często chodzenie po podpisy po wykładach a nie senowna nauka a ważniejsze pozycje potrzebne w praktyce można doczytać samemu.
Zastanawiam się też jaką wartość w praktyce mają dyplomy dwóch kierunków (jakby na to nie patrzeć) trochę do siebie podobnych. Absolwenci tych kierunków czesto wykonują podobną pracę czy to w sektorze publicznym czy prywatnym więc gdzieś jest ten wspólny mianownik rónież w programie studiów.
I w sumie najważniejsze. Po co studiuję? Studiuję bo widzę w tym dużą wartość, można się fajnie rozwinąć pokonać w sobie przeróżne bariery i dużo lepiej zrozumieć otaczający mnie świat. Jest to też pewien bufor bezpieczeństwa ponieważ kierunek z pewnością nie należy do prestiżowych za to na pewno pozwala mieć jakieś tam nadzieje na jakąśtam pracę w ludzkich warunkach. Taką wartość widzę w politologii, którą skończyłem i mógłbym kontynuować.
Dlaczego Gospodarka Administracja Publiczna? Kierunek bardziej pragmatyczny niż politologia, pozwoli wyrobić sobie podstawową wiedzę z ekonomii zwiększając szanse na powodzenie realizacji czegoś co było moim marzeniem jeszcze od czasów liceum czyli założenia własnej firmy (mniejsza o szczegóły czym taka firma miałaby się zajmować).
Co po studiach? Albo praca na własny rachunek i dyplomy mam dla własnej satysfakcji albo wykorzystanie "papierów" w praktyce dla szukania pracy gdzieś w sektorze publicznym lub prywatnym i może dopiero później z większym doświadczeniem otwarcie własnej firmy. Wiem też, że [niestety?] bez odpowiedniego wykształcenia do pewnych drzwi zapukać się po prostu nie da.
Jeśli w ogóle miałbym zaistnieć w świecie szeroko rozumianej polityki to raczej jako ktoś z drugiego/trzeciego szeregu niż osoba z aspiracjami do startowania w wyborach.
Taki jest mój punkt widzenia. Nie piszę go żeby się czymś pochwalić (jeśli w ogole jest czym) albo żeby się ktoś nade mną pochylił i powiedział o tym jaki ten świat jest okrutny (bo to już wiem) tylko chcę - na ile to możliwe - wywołać coś w rodzaju dyskusji akademickiej żebyście w miarę możliwości przedstawili mi jak to widzicie, które warianty są warte realizacji, które bez sensu. Liczę też na jakąś konkretną argumentację wybiegającą poza "a co ty będziesz robił po politologii? będziesz politykiem ?!"
Jeśli ktoś czuje, że mógłbym mu w czymś pomóc, coś doradzić to chętnie służę pomocą.
-> Prawda jest jak du*a, każdy ma swoją ...
|