Skoro jest dyskusja o sondażach, to przypomnę to co maglowaliśmy w tym temacie wcześniej. Większość sondaży w PL robiona jest techniką CATI, czyli są to sondaże telefoniczne. Wybiera się losowo ponad 1000 respondentów i zadaje im pytanie o to, na kogo pragną oddać głos.
Problem w tym, że oprócz typowych mankamentów (szczerość respondentów, nieufność wobec ankietera) w Polsce dochodzi jeszcze jedna, poważna kwestia. Współczynnik telefonizacji mamy ciągle poniżej progu, który europejskie stowarzyszenie pracowni badań opinii publicznych uważa za wystarczający, by badanie było w pełni reprezentatywne.
Czyli: dzięki badaniu telefonicznemu nadreprezentowani są respondenci mający telefon - mieszkańcy dużych miast, statystycznie rzecz biorąc zamożniejsi i młodsi.
Teraz dopiszmy sobie, kto ma jaki elektorat i czyje poparcie najprawdopodobniej jest zaniżone
