Wyświetl pojedynczy post
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#858
Stary 11.09.2011, 21:50
Cóż chwała Tomkowi za walkę do końca, ale rzeczywiście Kliczko nie dał Mu zebrać sztycha i w tej walce zniwelował wszelkie jego atuty. Szacunek, bo te bomby które na niego spadły musiały mieć naprawdę "ciężar atomowy". Mimo tego nie padł, nie uciekł z ringu, a wciąż próbował się dorwać do Ukraińca. Szkoda, że nie ma mocy w pięści takiej jak Gołota, bo z tym charakterem mógłby i wczoraj coś ugrać. Niestety te parę Jego ciosów nie robiły na Kliczce żadnego wrażenia, wręcz wydawał się je traktować jak ukąszenia komara. Mam nadzieję (a właściwie pewien jestem), że Tomek się podniesie i powalczy jeszcze (mimo wszystko) w wadze ciężkiej.

Kilka refleksji po całodziennej wyprawie do Wrocławia (czyli 269 km od Krakowa).

Podróż w stronę Wrocławia... powiedzmy, że Ok o ile przebycie koleją 269 km w 5 godzin można w ten sposób określić (pociąg Kraków-Zielona Góra przez Wrocław). Piwko na pięknym wrocławskim Rynku. Transport na stadion sensownie rozłożony, tak że dzięki pomocy uprzejmych wrocławian (dzięki za nią wielkie) bez problemów i specjalnego tłoku przed stadionem dało się wylądować.

Przed stadionem wciąż trwające wykopaliska. Sam stadion w moim odczuciu prima sort. Jednolita konstrukcja, bez pięterek itp.. Trybuny mam wrażenie, że będą tuż przy murawie (kiedy zostanie położona). Z każdego miejsca na stadionie dobra widoczność. Sama gala hmm... jeśli chodzi o spektakl i widowisko zorganizowana nieźle (imponujące efekty na wejście Adamka i Kliczki), aczkolwiek dlaczego k...a w trakcie walki Cendrowskiego zostały wyłączone telebimy, które nie działały także przez chwilę przed walką wieczoru I coś co mnie najbardziej w....iało czyli j...e żetony. Kto to wymyślił i po jaki ch.., żeby cokolwiek do żarcia kupić mam stać w dwóch kolejkach tego wciąż nie mogę zrozumieć
Może wytłumaczeniem są horrendalne ceny (zawsze lepiej brzmi cena kiełbasy 2 żetony niż 16 zł).

Teraz powrót. I tutaj muszę przyznać, że organizatorzy kompletnie się nie popisali. Kilkudziesięciotysięczny tłum z żółwią prędkością podążający w stronę wąskiego gardziołka, znajdującego się na kładce przez którą trzeba było przebrnąć, aby przedostać się tramwajów. Ponoć gdzieś z drugiej strony stadionu podstawionych zostało 60 autobusów (o czym wcześniej nie było żadnej informacji, skąd-gdzie-jak), o czym informował dopiero na kilka metrów przed dojściem do kładki funkcjonariusz wędrujący ze swoją nieodłączną szczekaczką i nakłaniający do zawrócenia. Zawrócenie w tym momencie i przejście pod prąd kilkuset metrów graniczyło z cudem, więc darowaliśmy to sobie, licząc, że mimo wszystko pewien zapas czasu mamy.
Z problemami dobrnęliśmy do tramwajów, które zanim ruszyły stały ok. 20 min., a kiedy wreszcie ruszyły ruszały się przez pierwszą część trasy (jakieś 3-4 przystanki) z prędkością pieszego. I tak z zapasu czasowego zrobił się... stresik. Z przystanku bowiem na którym wysiedliśmy trzeba było przemieścić się jeszcze na Dworzec. Dworzec w tej chwili remontowany, na którym nic nie wiadomo (np. z którego peronu odjeżdża pociąg rejsowy) a Informacja ulokowana wraz z kasami w pewnej (z racji na brak czasu, odjazd pociągu za 5 minut) odległości od wejścia na perony, już okazuje się być nie czynna.
Suma sumarum na PKP za ministra Grabarczyka można liczyć jak na Zawiszę, więc.... dzięki 10 minutowemu opóźnieniu we Wrocławiu pociągu Świnoujście-Przemyśl nań zdążyliśmy.

To tyle pochwał. Na miejsce siedzące (pomimo takiego zapewnienia na zakupionym jeszcze w Krakowie bilecie) nie ma co liczyć. Stłoczeni niczym sardynki w puszce, stojąc w przejściu między przedziałami. O dziwo pomimo takiego stłoczenia i nie zapewnienia warunków godnych do podróży, kontrola biletów się odbyła, a jako winowajcę całej sytuacji konduktor (czy też kierownik pociągu) uznał Adamka, tudzież po dłuższej kalkulacji organizatorów gali, którzy nie zamówili dodatkowych składów... cóż ja tam adwokatem Eventimu nie mam zamiaru być, ale transportem kolejowym zajmuje się PKP, więc choćby z racji ilości sprzedanych biletów (bo o zainteresowanie boksem nie podejrzewam) można było się spodziewać większej ilości pasażerów. Mniejsza z tym. W Opolu dłuższy postój podczas którego otrzymujemy najpierw od kierownika pociągu a następnie poprzez megafon brzmiącą dość tragikomicznie informację, że nasza podróż przedłuży się o 2 godziny, ponieważ na trasie do Kędzierzyna Koźle "zaginęła trakcja elektryczna", więc pociąg musiał zmienić trasę i jechać przez Strzelce Opolskie. Tak też po ponad 6 godzinach dotarłem wreszcie do Krakowa (całe szczęście na trasie część osób wysiadała, więc z czasem nawet usiąść się udało).

Teraz z niecierpliwością oczekuję na Euro 2012 i te tłumy przemieszczających się Anglików, Niemców, Holendrów, Hiszpanów etc. Będzie "zabawnie" poczytać ich komentarze...
Odpowiedz cytując