|
Dopóki Pareiko nie sklopsił w Nikozji na 1-0 to było trochę wiatru, ale nic strasznego się nie działo.
Gdybyśmy dotrzymali to 0-0 do przerwy, potem jeszcze parę minut, Apoel by się musiał odsłonić, wszedłby Iliev i kto wie.
Więc zamysł był dla mnie zrozumiały tylko znowu jak z PAO zabrakło trochę jakości - tym razem jeden błąd zasadniczo zmieniający sytuację na boisku.
Może/oby za rok...
|