WISŁAZWE napisał(a):

Dlatego właśnie napisałem w ostatnim akapicie o tym, że również nie popadam w huraoptymizm, oraz zwróciłem uwagę na to, że Lech zbytnio nam wczoraj nie przeszkadzał w konstruowaniu akcji
|
Jak będziemy grali dobrze z drużynami, które murują dostęp do pola karnego czekając na kontry - wtedy faktycznie będzie można powiedzieć, że coś się zmieniło na lepsze. Paradoksalnie - lepiej nam się gra z Legią czy Amicą (nie pisze, że wygrywa), bo wiadomo, że oni nie postawią autobusu.
A tak - była wymiana ciosów, jakby oni nas w pierwszym kwadransie ukąsili, to też różnie mogłoby się zakończyć. Myślę, że uratowała nas kontuzja Genkova. Czemu Biton nie jest pierwszym napastnikiem, mimo że strzelił w lidze pięć z pięciu (

) naszych bramek pozostanie słodką tajemnicą Maaskanta. Chłopak już się spłacił, bo bez niego bylibyśmy pewnie w tabeli obok ŁKS-u.
To był BARDZO ważny mecz, zwycięstwo uspokoi na razie atmosferę wokół trenera i pozwoli zachować bliski kontakt z czołówką. Tyle, że mistrzostwo będziemy zdobywać meczami z ŁKS-em, Podbeskidziem etc. Już teraz widać, że pod koniec sezonu tabela może być równie płaska jak w poprzednim. Musimy zdobywać punkty ze słabeuszami, bo akurat z ligowymi potentatami mamy jak na razie świetny bilans (cztery punkty w dwóch meczach wyjazdowych).
Meczu nie oglądałem w piątek, bo nie mogłem. Szkoda, ale liczę, ze to nie ostatni powód do radości w tym sezonie
