|
Może mnie wyśmiejecie za "teorię spiskową", ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby pasiaści znowu jesienią grali "padlinę" i dopiero jak zimą naiwny profesorek zaoferuje im więcej siana, wtedy zaczną biegać i wygrywać (wiosną).
Jak dla mnie - jeden * $ * $ * (censored). Jeśli naiwny Filipiak chce zmarnować w swoim pseudo-markecie na Kałuży więcej siana, niż Wisełka zarobi na pucharach - proszę bardzo. W polskiej lidze jest jeszcze wielu nieudaczników, którzy za symulowanie gry w piłkę chętnie zatrudnią się w jego pseudo-drużynie. Ale skoro Cracovia gra w pucharach raz na 50 lat (i Szachtior Soligorsk wystarczy), to nie ma gdzie pokazać swego dziadostwa.
ŁKS-owi życzę jak największego zwycięstwa, nawet 5 do jaja. Za te wszystkie donosy, pisane wspólnie z (drugoligową już) przyjaciółką znad morza - należy im się solidny łomot. I oby na koniec sezonu odwróciły się role: ŁKS zostaje, pasiaści - wypad. Howgh.
|