|
Doby, otwarty mecz. Gdyby więcej było takich w lidze, drużyny z Azerbejdżanu nie były by problemem. Pierwsze 15 minut to fura szczęścia i spokój Pareiki. Gdyby pyry wcisnęły wtedy bramkę mogłoby być ciężko. Na szczęście Rudnev to gwiazda tylko w naszych mediach. Bo w Lechu musi grać gwiazda. Później zaczęliśmy grać prostą grę, ale był ruch do piłki, jeszcze nie tak dobry jak mógłby być, ale wystarczyło. Jedyny minus to brak drugiej bramki między 60 a 75 minutą. Która uspokoiłaby końcówkę. Były okazje a Lech totalnie rozbity, graliśmy z nimi w dziada na ich polu karnym. Miałem wrażenie że bardziej gramy na utrzymanie piłki niż na strzelanie goli. Moim zdaniem najlepszy Iliev.
|