Wyświetl pojedynczy post
WISŁAZWE
WISŁA KRAKÓW
 
 
Od: 06.2008
Skąd: Reymonta 22

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11
Stary 10.09.2011, 16:33
Chciałbym zwrócić uwagę na jeden mały szczegół, być może już to ktoś zauważył - mianowicie wczoraj podobało mi się jak operowaliśmy piłką, widać że był pomysł na grę. Szybka wymiana podań w środkowej strefie boiska, jeden góra dwa kontakty i podanie do partnera.

Plus za wczoraj na pewno dla Ivicy Ilieva zagrał bardzo dobre spotkanie, często szarpał na bokach pomoc, stwarzał zagrożenie pod bramką rywala, podobnie jak Kirm - co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Pochwały także dla Jovanovicia oraz Nuneza.

Minus dla Łukasza Garguły - wczoraj jego gra mnie nie przekonała, za dużo start, niedokładnych podań jak na środkowego pomocnika.

Stałe fragmenty gry w szczególności rzuty rożne, mam nadzieję że w końcu wrócimy do wykonywania tego elementu w sposób właściwy - wystarczy podać przykład z pierwszej połowy, gdzie normalnie wykonany rzut rożny sprawił duże kłopoty obronie Lecha, strzelał bodaj Biton.

Nasza obrona to jeszcze nie tragedia ale jest z nią źle, popełniamy zbyt proste błędy w pierwszych 15 minutach Lech miał parę 100 procentowych sytuacji i tylko dzięki szczęściu i intuicji naszego bramkarza (kolejny dobry mecz Sergieja) nie przegrywaliśmy.

Kolejna uwaga to nasza kiepska skuteczność, co może martwić ( wczoraj za pewne trochę mniej niż zwykle, bo w końcu wygraliśmy) znowu stwarzamy sobie multum sytuacji podbramkowych i w decydującej fazie nie ma komu tego zakończyć bramką, to element nad którym trzeba popracować, bo w meczach w europejskich pucharach nie będziemy mieli znając życie tyle sytuacji co wczoraj, a chcąc walczyć o zwycięstwo trzeba wykorzystywać każdą nadarzająca się okazję do zdobycia bramki.

Taką grę przyjemnie się ogląda, jednak nie popadam w huraoptymizm, bo zastanawia mnie jedno czy Wisła była wczoraj tak dobra i wróciła na właściwe tory, czy może Lech był taki słaby, bo oprócz pierwszego kwadransa, jakoś specjalnie nam nie zagroził i nie przeszkadzał zbytnio w rozegraniu akcji ( duża dziura pomiędzy pomocą a obroną, dała nam możliwość zdominowania środka i dochodzenia do sytuacji strzeleckich)
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.




Kraków, 9 marca 2012.






Odpowiedz cytując