Jasiu parlamentarne wybory się zbliżają i w 2007 przez trzy godziny można było zamknąć lokal, podpisać się za tych co nie przyszli i dorzucić głosów ile trzeba. Pretekstem był brak kart do głosowania. Tylko leming w to uwierzy. Teraz oszustom się dwa dni marzyły.
Masz znajomych którzy pójdą oddać nieważny głos?

Faktycznie towarzystwo.