westersyl napisał(a):

|
Generalnie jest to problem całego polskiego futbolu, nie wiem czy wynika to z bojaźni czy z tego że jesteśmy tak żałośni technicznie.
|
Wiadomo ze z bojaźni, a dokładniej każdy myśli tylko o tym żeby nie spieprzyć. Dlatego nie pokazuje sie do gry, boi się przyjąć piłkę, boi sie podać do przodu itd. Zgodnie z zasadą "żeby tylko nie było na mnie". Niestety tak grając zwykle dostaje sie wpi.....ol. Jak przyszedł Benhaker i udało mu sie wmówić naszym ze potrafią grać w piłkę to klepaliśmy Portugalię. A drwal Lewandowski nagle zrobił sie techniczny. To kwestia psychiki i dobrej organizacji. Przykład z kulawym podaniem do Perquisa na pół metra. Piłkę mieliśmy już w pomocy ale nagle któryś zamiast grać do przodu cofnął ja z powrotem do stopera w dodatku atakowanego przez dwóch przeciwników. Dlaczego? Bo się bał zagrać do przodu i pozbył się odpowiedzialności wsadzając na minę stoperów. To że jesteśmy drewniani wiadomo, ale tu chodzi o podanie po ziemi na 10 metrów, poziom trampkarza. Jeżeli w głowie zawodnika takie podanie jest wyzwaniem to zagranie na 20 metrów jawi się jako niewykonalne i jeden z drugim nawet go nie próbuje. Dlatego jak mamy piłkę to trwa to bardzo krótko, gdyż żaden nie myśli jak stworzyć sytuację tylko jak pozbyć sie piłki bez straty i podaje do tyłu. Kolejny znów do tyłu aż w końcu długa na walkę. I bieganie za piłką. Żeby to zmienić potrzebny jest trener któremu grajki są w stanie uwierzyć. Z dyzmą na wiele nie liczę.