|
Mam malutka uwage co do (braku) dopingu na E podczas meczu z Lechia.
Do ciszy na E przez wiekszosc meczu moim zdaniem oprocz piknikowej amtosfery, slabej gry i ogolnego marazmu przyczynilo sie posrednio samo C. Podczas meczow nie ze zgodami E czesto dlugimi momentami ladnie wspolpracowalo z C ( czy G wczesniej) a w tym meczu E bylo pozostawione samemu sobie. Zabawa byla tylko C + sektor gosci. To Lechisci byli wywolywani "do tablicy" a E pominiete w zasadzie zupelnie. Wiadomo ze mozna powiedzec ze jak ktos by chcial to by sie darl ale w rzeczywistosci malo kto bedzie sie darl jak wokol wszyscy siedza. W przypadku E ktorego bezposrednio nie zagrzewa nikt do dopingu brak mobilizacji moze sie skonczyc jak wtedy.
E sie nudzilo, ogladalo mecz jak w TV i mialo czas na komentowowanie. Ten podarowany czas takze przyczynil sie do gwizdow na zasadzie ze zycie nie znosi pustki.
Nie oskarazam, nie usprawiedliwiam - takie moje odczucie (bylem na E)
|