W całej tej sytuacji najgorsze jest to, że nasze klubowe sukcesy to tak naprawdę życie ponad stan:
1) Mistrzostwo Polski - zdobyte na 3 kolejki przed końcem - praktycznie w dużej dzięki spłaszczeniu się ekstraklasy - czyli każdy może wygrać z każdym. W trakcie ubiegłego sezonu - październik - marzyliśmy o pucharach po kolejnych remisach i porażkach.....
2) Awans do Ligi Europy - wygrane z Litexem (Skonto nie liczę) podpompowały balon, wylosowanie APOELU jeszcze bardziej. Większość dała się ponieść temu i później przyszło rozczarowanie - aczkolwiek niechaj ktoś mi powie, czy w meczach (OBU!!!) z APOELEM Wisła grała jak Wisła czy li i jedynie się broniła całym zespołem licząc na akcje pojedyńczych zawodników (Melikson, Iliew, Małecki)

?
Moim zdaniem szansa na awans do wymarzonej LM sparaliżowała zupełnie nasz zespół. Mam wrażenie, że trener APOELU nie musiał się specjalnie wychylać ze specjalną taktyką - wystarczy, że obejrzał mecz towarzyski Wisły z Rapidem Bukareszt. Dla mnie te spotkania z Apoelem były identyczne. Wysoki pressing i zaczęły się proste straty piłek, wyprowadzanie piłki długimi podaniami do przodu, etc. W naszym zespole nie było ani jednego zawodnika, który byłby w stanie uspokoić grę w środku pola wygrać pojedynek, celmnie podać na szybkości. Odniosłem wrażenie, że chłopaki uznali, że jak piłkę traci Melikson czy Małecki to i oni nie dadzą rady. Jedyny fragment meczu w Nikozji gdy cokolwiek graliśmy to był moment od straty drugiej bramki do strzelenia gola przez Wilka, ale wówczas APoel się cofnął (zaczął grać to co Wisła) i efektem była bramka Wilka. Później wszystko wróciło do starego schematu, a i tak brakło kilku minut. Obawiam sie jednak, że awans do LM byłby dopiero ponad stan - teraz czeka nas wyjazd do Amiki. Będzie ciężko się przełamać.