Dziwi mnie jak można bezkrytycznie podchodzić do stwierdzenia że Maaskant to kolejny Petrescu.
Dla mnie ci dwaj trenerzy mają odmienną wizję futbolu (Albo przynajmniej w zeszłym sezonie mieli). Łączy ich jedynie to że wychowali się w innej kulturze piłkarskiej, bardziej profesjonalnej. (Anglia, Holandia)
Dla Petrescu priorytety to:
- pressing i zabieganie przeciwnika
- świetne przygotowanie kondycyjne
- nie rozgrywamy piłki od tyłu tylko od razu do przodu
Dla Maaskanta
- gra piłką
- atak pozycyjny
- rozgrywanie od tyłu piłki
Jednak kiedy Robert zaczął wcielać w życie swoje "utopijne" pomysły na temat ataku pozycyjnego przez naszych kopaczy od razu trafił na problemy (porażki). Już pod koniec poprzedniego sezonu zweryfikował swoje podejście na grę bardziej defensywną i z kontry. Jednak w Przeciwieństwie do Dana nie poszło za tym przygotowanie fizyczne. Nie ma pressingu i odbiorów na połowie rywala. Nie jesteśmy wstanie zabiegać nikogo!
Aktualnie koncepcja Maaskanta to ni pies ni wydra
Ani walki, siły i szybkości żeby zamęczyć przeciwnika (Petrescu) ani ułożonej gry holenderskiej.
Może faktycznie to jakieś stadium pośrednie o jakim pisze FraMat.
Ale ja bym powiedział inaczej, Holender zrozumiał że jego wizja futbolu (piękna dla oka gra) nie daje szans w Europe, więc latem ją zmodyfikował, ale zabrakło mu doświadczenia żeby lepiej przygotować zespół fizycznie do walki na całym boisku.
Stąd takie marne wyniki wg mnie.