Wisła nie gra teraz tak, jak byśmy sobie tego życzyli, ale fakty są takie, że w tym sezonie przegraliśmy tylko z Lechią i APOELem (2 mecze na 11 rozegranych).
Faktem jest też, że rok temu Maaskant objął Wisłę w fazie kompletnej rozsypki po Kasperczaku i zdobył w tak trudnych warunkach mistrzostwo Polski. Trochę zaufania więc mu się należy.
Jeżeli teraz przejąłby drużynę ktoś inny to czy myślicie, że przyjdzie do nas trener z absolutnego europejskiego topu? Marzenia, tak samo jak niegdyś Kluivert czy van Nistelrooy w ataku.

Niektórzy myślą, że wyrzucenie trenera na bruk nagle uleczy sytuację, że przyjdzie cudotwórca, który przestawi drużynę na system 4-4-2 i nagle zaczniemy wszystkich gromić 4 albo 5 do 0. Bo przecież mamy niby taki potencjał w ataku.
Niedługo mecz z Lechem w Poznaniu, potem pucharowa potyczka z Odense, Legia.. Po takich meczach można rzetelnie ocenić pracę trenera, póki co trzeba zachować spokój i okazać drużynie wsparcie. Świat nie kończy się nie porażce z APOELem i Lechią, tyle.