Maaskant napisał(a):
|
- Cieszę się, że mogliśmy sprawić Rakowowi taką niespodziankę, chociaż przez nas nieplanowaną. Zasłużyliście na to. To był największy prezent, jaki Wisła mogła dać kibicom Rakowa i samemu klubowi. Pewnie ten mecz będzie tutaj pamiętany przez kolejne 90 lat - dodał trener Wisły Kraków.
|
Normalnie nie zwracam uwagi na gadki trenerów po meczu, ale ta tutaj jest wyjątkowo głupia i podniosła mi ciśnienie. Nasz trener pozuje tutaj na dobrego wujcia, który przyjechał z wielką Barceloną do zapyziałej dziury i sprawił przyjemność (dał prezent) "wieśniakom", którzy zapamiętają to przez następne stulecie...
Otóż, panie trenerze - Wisła powinna tam pojechać, wygrać 3-0 (więcej nie, żeby nie robić przykrości drugoligowcowi podczas jubileuszu),podziękować za zaproszenie i życzyć kolejnych 90-lat i awansu do ekstraklasy - a nie ośmieszać się przegraniem takiego meczu. I dodatkowo później głupimi komentarzami...
Niestety od jakiegoś czasu wygląda na to, że nasi gracze totalnie nie wiedzą co mają grać. I o ile z silnym przeciwnikiem czasami to jeszcze wygląda (bo granie z kontry ma jakiś sens), to spotkania ze słabeuszami wyglądają jak droga przez mękę i najczęściej kończą się gonieniem wyniku - bo takiemu Rakowowi, Lechii, Widzewowi uda się wcisnąć mniej lub bardziej przypadkową bramkę.
Daleki jestem od wysyłania trenera na zieloną trawkę, ale prośba jest taka - mniej PR i noszenia głowy w chmurach, więcej pracy i zauważalnych efektów w grze, bo jak dla mnie zaczynamy się uwsteczniać.