Ja nie byłbym dokładnie tego pewien czy byli tak lepsi od nas
Wystarczy obejrzeć początki obu połów. Pierwsza do momentu straty bramki zaryzykowałbym stwierdzenie ,że byliśmy lepsi.
Co się stało dalej? nie wiem.
Dalej uważam ,że umiejętności były w miarę porównywalne. Nie była to Barcelona. Miała lepiej wykwalifikowanych piłkarzy ale nie aż tak . Bez przesady.
Awans był kwestią zdyscyplinowania i przygotowania taktycznego.
Uważam ,że Maaskant nie zrobił wielkiego błędu nakreślając taktykę. Nasi grali dobrze póki nie bramka Apoelu i wtedy nastąpiło wielkie roztargnienie u nas, jakby brak wiary? chwilowy spadek sił?
Po przerwie na początku znowu lepiej zagraliśmy ale już przez krótszy moment. Nie wiem ,pogoda?
Chcę w to wierzyć co napisałem wyżej ,że zdecydowała drobnostka jak lepsze zdyscyplinowanie lub nawet te jebane zgranie Apoelu o którym wszyscy w kółko .......ą ,eh. Co nastrajało by na przyszłość lepiej
Co do Maaskanta myślę ,że niepoprawnie określił morale zespołu i jego siłę. Czuję ,że za duży nacisk położyliśmy na pierwsze minuty i potem poleciały bramki i nasi stracili wiarę.
Taktyka była normalna ,myślę że nie ma co się jej czepiać.
W każdym razie nadal piszę o tym meczu czując niesamowitą przykrość,z tego co się stało.Takie subiektywne przemyślenia ,że to nie jest wszystko winą Maaskanta lecz podwykonawców
Praca ,jeszcze raz praca i będzie dobrze.....
....może.
pzdr.