orzeu napisał(a):

Dzisiaj szukałem połączeń do Poznania. Jadę tam służbowo w przyszłym miesiącu, a organizatorzy chcą bym przyjechał koleją (fakturę za bilet łatwiej rozliczyć).
Okazuje się, że między Poznaniem i Krakowem nie ma
żadnego ekspresu. Kursują tylko 2 razy dziennie TLK, w których nie ma rezerwacji miejsc na 2 klasę. Jazda takim kursem trwa 7,5 godziny, przy czym bardzo możliwe że na stojąco. Mało tego - jeśli chce się wrócić następnego dnia, w zasadzie pozostają dwie możliwości: jazda o 16, a później dopiero po 22. A mówimy o dwóch miastach mających ponad 500 tys. mieszkańców.
Odnoszę wrażenie, że celowo zarzyna się polskie koleje - dokładnie jak w USA. Obecnie jeśli chce się pojechać do Poznania, pozostaje w zasadzie tylko samochód. I o to właśnie chodzi. Przecież koncesjonariusze autostrad będą chcieli na nich zarabiać.
I jeszcze jedno. We wrześniu już i tak długa podróż PKP z Krakowa do Warszawy (ponad 3 godziny) wydłuży się o dalsze 1,5 godziny:
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,444...ch_koleja.html
niby tylko przez wrzesień, ale jestem dziwnie spokojny że remont potrwa dłużej.
Tyle że problem fatalnej infrastruktury kolejowej i drogowej to nie wina tylko (choć w dużej części) PO. Za PiS też budowano w ślimaczym tempie.
PS. dwa tygodnie temu jadąc do Austrii przez Czechy stałem w sporym korku - ruch wahadłowy z powodu robót drogowych. Po tygodniu wracam tą samą drogą do Polski - po remontach ani śladu, droga równa jak stół. I to nie w Austrii, Szwajcarii, USA. Nie, u naszych południowych sąsiadów.