blanco napisał(a):

Murray , oczywiście przyjmuję Twoje argumenty bo są bardzo sensowne, mimo to Robert mógłby spróbować znowu tego ataku pozycyjnego , zwłaszcza ,że ta obrona funkcjonuje już o wiele lepiej gdy gra Kew , co skutkuje lepszym rozpoczynaniem ataków. Mamy teraz wszystko, by tego dokonać : jakość i stabilizację.
Chciałbym znowu odnieść się jednak do gry tym cholernym pressingiem , bo wtedy możemy groźne akcje rywala niszczyć w zalążku, a nawet zmuszać ich do katastrofalnych błędów , zwłaszcza w T-Ekstraklasie , bo polskie ekipy nie mają zbyt wiele dobrych technicznie zawodników.
|
Pressing pressingowi nierówny. Żeby go skutecznie wykonywać, musi być porządnie i odpowiedzialnie przygotowany. W przeciwnym wypadku w meczu możemy mieć do czynienia z marną jego podróbką. Największy ból polegać wtedy będzie na niepotrzebnym marnowaniu energii piłkarzy. Borussia kilka lat musiała pracować na to, by pressingiem wygrać ligę. Żeby u nas ten element osiągnął pożądane efekty, sporo wody w Rudawie upłynąć musi.
Życie to nie FM, gdzie pressing polega na przesunięciu suwaka. To hektolitry potu wylane na treningu i spora praca. Maaskant dobrze wie, że użycie agresywnego pressingu może odbić się czkawką. Choć nie stosujemy go na szeroką skalę, już teraz widać, że sporo pracy przed nami. Radzę spojrzeć na pierwszy mecz w Łoweczu i poczynania w asekuracji Czarka Wilka. O wolnych bokach w obronie w Nikozji chyba wspominać nie muszę.
Mówię oczywiście o meczach pucharowych, gdzie liczy się 90 minut i każdy błąd to strata miejsca w rankingu, pieniędzy i prestiżu. W lidze do zwycięstwa niewiele trzeba. W zasadzie tylko zaangażowanie.