Wyświetl pojedynczy post
murray
Senior Member
 
 
Od: 05.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4754
Stary 30.08.2011, 21:08
blanco napisał(a):Wyświetl post
Po meczu ze Śląskiem coś w Maaskancie pękło .
Graliśmy wtedy naprawdę ładnie dla oka , nawet Legionista z naszego forum , bodajże Krzysztof Grabski pisał,że gramy z polotem jak Barca i nam tego zazdrości. Regres w tym elemencie gry jest bardzo niepokojący, zwłaszcza,że doszło do pierwszej jedenastki dwóch gości dobrych technicznie , stworzonych do takiej gry ( Nunez & Iliev to bez dwóch zdań bardziej finezyjny duet niż Sivakov & Kirm ).
Mecz ze Śląskiem uzmysłowił Maaskantowi, że wszystkie mecze, w których Wisła miała wielką przewagę i mogła sobie pozwolić na agresywny atak pozycyjny, rozgrywane były z totalnymi melepetami. Wystarczy ekipa, która pokaże, że ma jaja i zagra odpowiedzialnie, by Biała Gwiazda miała spore problemy. Doszło też do tego typowy minimalizm i nonszalancja. Holender zorientował się, że w pucharach będzie grał z zespołami, dla których nazwa Wisła to jedynie dzwonienie w kościele. Bez jakichkolwiek skojarzeń. Krakowska piłka? Wielokrotny mistrz? Takie rzeczy tylko w Polsce.
Przypominam, że mecze bezpośrednio poprzedzające zdobycie Mistrza przez Wisłę to wyjazd na Lechii, która wtedy była w gazie oraz mecze u siebie z Amicą i Derby. Siłą rzeczy piękna gra musiała zostać wykluczona.
Do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa. Jeśli drużyna ma niezgraną linię obrony, która miewa częste przebłyski ciamajdowatości, to jak powinna grać? Ofensywnie, by liczyć słabość przeciwnika? Czy defensywnie, by jak najwięcej zawodników pomagało tym z tyłu? Chyba to drugie.
Ale oczywiście wielcy znawcy napiszą, że Wisła to nie powinna schodzić z połowy rywala i grać 4-4-2, bo tak Kasperczak grał z Schalke i było zajebiście.
Nie jesteśmy zespołem, który może podjąć ryzyko gry ofensywnej. Trzeba zgrać obronę i stopniowo przechodzić do gry ofensywnej. Na razie muszą wystarczyć schematy rozgrywania akcji i indywidualne rozegrania Meliksona, Ilieva czy Małeckiego. Potem można liczyć na tici-takę czy jak to się tam mówi.
Mierzmy siły na zamiary. Sukces rodzi się w bólach. Przypominam, że rok temu był Karabach. Chwilę później śpiewaliśmy: "nigdy nie spadnie, Wisełka nigdy nie spadnie". Teraz jesteśmy w miejscu, które w tamtym czasie nie byłoby ponad stan, a czymś znacznie więcej. Oczywiście spoko byłoby być w tej LM, ale teraz nie jest źle. Niech no chociaż o nas usłyszą i za rok to inni będą się przeciwko nam bronić.
Czego sobie i wam życzę.
Odpowiedz cytując