Wyświetl pojedynczy post
fitiusz
Junior Member
 
Od: 10.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4730
Stary 29.08.2011, 22:23
Przekleństwem Maaskanta stało się zdobyte mistrzostwo. Może to szalona teza, ale już mówię o co mi chodzi. Poprzedni sezon miał być traktowany jako czas przebudowy i spokojnej pracy nad drużyną, o czym nawet Basałaj wtedy mówił i rzeczywiście tak to z początku wyglądało. Drużyna zaczęła łapać wizję trenera i choć zdarzały się potknięcia, to było widać zalążek, ciekawego, holenderskiego stylu. Celem nie było mistrzostwo, tak mówiono wczesną jesienią, ale każda porażka traktowana była jak tragedia. Apogeum tego nastąpiło wiosną, słynne już porażki ze Śląskiem i Górnikiem, po których to nasza przewaga wydawała się niewystarczającą do spokojnego zdobycia tytułu. Maaskant zapewne się przestraszył, bo nie zdobycie mistrzostwa w takiej sytuacji mogłoby okazać się jego biletem powrotnym do Holandii. Zaczęła się gra dwoma defensywnymi pomocnikami, taki asekurancki styl, który do tej pory jest stosowany. Tyle się mówiło, ze najważniejsze jest spokojne zbudowanie drużyny, ale u nas to są mrzonki. W Wiśle nigdy nie ma i nie będzie czasu na stworzenie skutecznej, ładnie grającej drużyny odnoszącej sukcesy w Polsce i Europie. Taki proces wymaga poświęcenia choćby jednego sezonu bez jakichkolwiek pucharów, nawet z kilkoma porażkami w lidze i jednocześnie z zapewnieniem odpowiednich środków finansowych oraz pełnego poparcia dla trenera i przede wszystkim cierpliwości.Wierzę w Maaskanta, w to że jeszcze odmieni Wisłę, tylko obawiam się, że jego zegar już cyka.
Odpowiedz cytując