gosc2332 napisał(a):

- pozbawiona wystarczających podstaw podejrzliwość, że inni nas wykorzystują, krzywdzą lub oszukują,
- zaabsorbowanie bezpodstawnymi wątpliwościami co do lojalności przyjaciół lub wspólników i co do tego, czy są oni godni zaufania
- niechęć do zwierzania się innym, spowodowana nieuzasadnionym lękiem, że informacje te zostaną użyte przeciw nam w złych intencjach
- odczytywanie ukrytych, poniżających lub groźnych znaczeń z niezłośliwych uwag lub zdarzeń
- ciągłe noszenie urazów, czyli niewybaczanie zniewag, krzywd lub afrontów
- dostrzeganie ataków na nasz charakter czy reputację, które zwykle nie są widoczne dla innych, oraz szybkie reagowanie na nie gniewem lub przechodzeniem do kontrataku
|
Odniosę się do tego co powyżej, ostatnio omijam ten temat, ale niektórych rzeczy nie można zostawić bez komentarza.
1. Ja to odbieram jako zarzut w kontekście poglądów Kaczyńskiego nt. polityki zagranicznej i w ogóle stosunków z sąsiadami - chyba że coś innego miałeś na myśl.
No to ten zarzut kompletnie nie pasuje, bo podstawy są całkowicie wystarczające - a tymi podstawami jest zwyczajnie znajomość historii i elementarna wiedza na temat funkcjonowania państw/społeczeństw/narodów.
2. Ten zarzut też nie pasuje, bo u Kaczyńskiego do tej pory to zaabsorbowanie dotyczyło uzasadnionych wątpliwości - vide ostatni casus z Kluzik-Rostkowską. O tym jak wyglądały dzieje prawicy w III Rp (np. Konwent Świętej Katarzyny) i ilu było "rozbijaczy", to też warto wspomnieć, bo to wszystko wskazuje na to, że wątpliwości zwyczajnie są uzasadnione.
3. To tutaj już zupełnie kula w płot - jako polityk Kaczyński po pierwsze - nie powinien się zwierzać, bo to może być wykorzystane w walce politycznej (bo jest to całkowicie typowe dla polityki), a po drugie ten "lęk" w żadnym razie nie jest nieuzasadniony - w polityce nawet współczesnej jest mnóstwo przypadków, gdzie takie informacje mogły bądź były wykorzystane.
4. Tak, bo w polityce oprócz Kaczora to same aniołki siedzą, które chcą wszystkich miłować. Przykładowo tzw. wojna o stołek to był typowy sposób na poniżanie Prezydenta, tak samo jak zrobienie przez ruskich "oficjalnych" obchodów rocznicy Katynia i zaproszenie na nie Tuska. Ruskie chcieli nam namieszać, a Tusk w to "wdepnął".
5. Przykład Dorna, z którym Kaczyński mocno się poróżnił, przykład przyjęcia z powrotem Polski +, nieudane namowy powrotu Jurka itd. ewidentnie pokazują, że Kaczyński potrafi schować urazę, "wybaczyć" nielojalność itd.
A to, że niektóre urazy są zbyt duże, by je wybaczyć, to inna sprawa, nikt nie ma obowiązku wybaczania każdej zniewagi.
Zresztą, w Polsce do absurdu został sprowadzony element braku sporu, "wspólnego frontu" itp. Polacy najwyraźniej lubią słyszeć o "wspólnym" budowaniu itp.
A guzik, opozycja jest od tego, żeby nawalać w rząd dniem i nocą. Wyjątkiem jest stan zagrożenia zewnętrznego dla państwa. I to dzięki takiemu głupiemu przekonaniu, "wypracowanemu w mediach", że opozycja powinna pomagać rządowi, doszło do tego, że rząd nic nie musi, a opozycja nawet nie może tego rozliczać, bo od razu podnosi się jazgot, że PiS (Kaczyński) znowu jest agresywny i straszy dzieci.
6. Znaczna część polityki opiera się właśnie na atakach na reputację konkurenta. Fakt, że wiele osób tak nienawidzi Kaczyńskiego, że nie potrafi dojrzeć ataku, i to niesprawiedliwego, na jego reputację, to jest problem tych osób.
Generalnie to bardzo sprytny post - wkleić objawy choroby, które w odniesieniu do zwyczajnej osoby pracującej np. jako mechanik samochodowy, dają podstawy do wyciągnięcia stosownych wniosków - o odnieść je do polityka, który co do zasady musi się cechować tego typu zachowaniami, tyle że sama polityka je właśnie usprawiedliwia.