|
Witam,rzadko się tutaj wypowiadam,czesto czytam,natomiast uważam ze czas najwyższy się odezwać bo i pora podsumowań po roku pracy trenera M zbliża się wielkimi krokami.
Na początku byłem wielkim orędownikiem takiego posunięcia prezesa Basałaja.Zatrudnienie dwóch holendrów pozwalało wierzyć że po latach strzelania na oślep,klub wskoczył na właściwe tory.Szkoła holenderska,radosny,ofensywny futbol z dużą ilością strzelanych bramek.Tak miało być.Tak zapowiadano na początku.Stał się cud.
Słaba presonalnie Wisła(Branco,Boukhari,Cikos,Żurawskiego cień i spólka) zdobyła Mistrzostwo Polski.Zdobyła?
Moim zdaniem przegrali je inne zespoly na własne życzenie.Okrzyknieto Maaskanta cudotwórcą.Tymczasem jak dla mnie,Wisłą JEDNO...JEDYNE spotkanie na najwyższym poziomie,zagrała z Legią w Krakowie,gromiąc 4-0.Od pewnego czasu widzę jednak że trener zdecydowanie zaczął się gubić.Wystawienie dwóch defensywnych pomocników w meczu rewanżowym z APOEL-em to dla mnie nieporozumienie.Gra w lidze-bez ładu i składu.Ciągłe liczenie na Meliksona jest błędem takim samym jak wystawianie w pierwszym składzie Małeckiego,który jest jeźdzcem bez głowy,do tego z niewyparzonym językiem.
Na dzien dzisiejszy uważam że po roku pracy Maaskanta -nie wypracowaliśmy żadnego stylu.Gramy to co dawniej.Kapa for do przodu i niech walczy Genkov lub Biton.Moze ktoś odbije,może dopadnie do piłki Iliev,może Nunez coś strzeli.No właśnie...Może...W perspektywie wyjazd do Poznania na bardzo ciężki mecz.Potem zacznie się gra w Lidze Europy gdzie rywali mamy przednich.Z takim stylem (w zasadzie jego brakiem)obawiam sie że w LP czeka nas jeszcze kilka upokorzeń (patrz jak gra Śląsk,Legia,Lech,Jagiellonia),w LE porażki będą raczej normą.Nie chce wyrokować ani być złym prorokiem ale obawiam się że miesiąc wrzesień bedzie ostatnim w pracy,"zwierzaka medialnego" Maaskanta w naszym mieście.Biorąc oczywiście pod uwagę także,a może przede wszystkim cierpliwość naszego "nadprezesa",nieprzychylność prasy i brak wyniku sportowego.Pozdrawiam
|