kot napisał(a):

|
To co napewno powinno zostać uczynione przez Maaskanta, to powrót do treningów 2 razy dziennie. Rozpoczęcie egzekwowania poleceń boiskowych oraz karanie ławką lub trybunami tych piłkarzy, którzy niechlujstwo boiskowe, uważają za swoją normę. Ja bym poszedł jeszcze dalej i po każdych treningach, obowiązkowo kazał grać w dziada z pierwszej klepki, przez godzinę non-stop. Komu nie pasuje, fora ze dwora. A komu pasuje, integracja rowerowa lub inna. Ponadtto, Maaskant musi określić styl Wisły na bardziej ofensywny raczej, z lekką modyfikacją pucharową na wyjazdach. W lidze nie widzę sensu gry defensywnej, obliczonej na minimalny wynik. Liczę jeszcze na jaklś transfer oraz na szansę w meczach ligowych lub PP dla Czekaja czy innych młodych, zamiast dla niereformowalnych Bunoz lub Diazów lub grających na pograniczu sił Sobola czy innych wiekowych graczy.
|
Może nie pamiętasz ale Maaskant zaczął od ofensywy, od gry po ziemi i do przodu no i efekty były podobne do efektów ostatniego meczu z Lechią - duże posiadanie piłki, wymiana sporej ilości podań i niewielka ilość sytuacji 100%. Na Legię na szczęście zdążył zmienić taktykę. Zresztą w porownaniu z późnym Skorżą i Kasperczakiem gra była i jest o niebo lepsza.
Generalnie od roku Maaskant uczy naszych piłkarzy zasadniczych dwóch podejść - na mocniejszego przeciwnika zagęszczona obrona, pełna asekuracja i kontry - kapitalnie wyszło to z Litexem i nieźle w pierwszym meczu z Apoelem. W drugim albo piłkarze mieli za ciężką psychę (tak mi się wydawało) albo (i) Apoel grał bardzo fajną piłkę z dużą ilością podań z pierwszej i z częstą zmianą skrzydeł.
To podejście na słabszego przeciwnika wychodzi nam kiepsko. Może gra z pierwszej piłki jest ponad umiejętności naszych zawodników, a może jeszcze czegoś brakuje - np. zgrania ale żadnego meczu dobrego grając piłką sobie nie przypominam (z Bełchatowem, ktory grał w 10 się nie liczy). Zresztą zawsze w takich sytuacjach naszym przeciwnikom wychodzą kontry a naszym obrońcom babole jak w meczu z Lechią.
Mimo to grając kiepskawo i tak sobie z przebłyskami zdobyliśy MP a potem LE - to są sukcesy! Ilu spodziewalo się takich osiągnięć rok temu? Wieszczono brak pucharów przecież.
Rozdmuchane oczekiwania i brak realnej oceny spowodowaly, że wielu oślepionych miało LM w kieszeni. Stąd rozczarowanie i krytyka bezmyślna trochę - na zasadzie "miało być tak pięknie".
Myślę, że gdy będzie taka potrzeba Maaskant wróci do dwóch treningów dziennie, a na razie potrzebny jest reset umysłów i uzupełnienie składu o lewego obrońcę (chyba, że Diaz dojdzie do wysokiej formy fizycznej - dla tego piłkarza to jest kluczowe!). Akurat ani Lamey ani Jovanović nie mogli grać, nie było też Kew i obrona grała jak grała.
Potrzebne też jest strzelanie bramek, bo tutaj coś nam się zacięło. Latanie z batem i pobrzękiwanie szabelką niewiele daje. Naprawdę Wolfy ma rację - oni chcą!