|
Nie byłem na tym meczu ( nie dla tego, że się "obraziłem" za Apoel ale z powodów osobistych - poza tym chodzę i pewnie będę chodził na wszystkie ) więc może nie mam prawa się wypowiadać. Ale się wypowiem. Nie widziałem meczu i chyba nie chcę go oglądać w powtórkach więc zapytam - czy nasi zagrali z pełnym zaangażowaniem? Nadmienię, że akurat ja nigdy nie gwizdałem i nie zamierzam gwizdać na naszych. Jeżeli nawet zagrali na maksa to Patryk nie miał prawa jako pracownik ostatnio źle wykonujący swoją pracę obrażać się na kogokolwiek. Czasy się zmieniły i czy ktoś tego chce czy nie, to co było 20 lat temu już się nie wróci. Te "pikniki" przynoszą kasę klubowi. Niestety, czasy "romantyczne" odeszły. Teraz to jest biznes! Im szybciej większość to zrozumie tym lepiej dla niej. Aktualnie nie jemy surowego mięsa chociaż kiedyś wydawało się to jedynym rozwiązaniem. Aktualnie klub ma rację bytu tylko wtedy kiedy generuje zysk ( i ma kibiców na trybunach). Kozaczenie Małego to taki "łabędzi śpiew". Do tego też polecam się przyzwyczaić bo po tej wypowiedzi jego czas w Wiśle jest już policzony - może nie co do minuty ale na pewno co do miesięcy. Jak już wspomniałem - sam gwizdał nie będę nigdy ale też nie obrażę się na cały świat bo jest mniej tolerancyjny ode mnie.
Nie wiem jak Wisła grała ale mogę sobie to wyobrazić skoro przegrali u siebie z jednymi z większych "ogórków" w naszej lidze. Przecież Lechia to kandydat do spadku. Wyprzedzając, proszę mi nie wyjeżdżać z hasłami, że to zgoda bo nie ma to nic do rzeczy. Zgoda jest między kibicami a na boisku jest to tylko słaba drużyna, którą należy pokonać.
Niestety wynik pokazuje, że naszym zabrakło albo chęci, albo umiejętności. Może byli rozbici psychicznie po pucharach. Bez względu na to co zadecydowało, nazywa się to "źle wykonaną pracą".
Wyprzedzając również ewentualne dopisywanie do "kibiców sukcesu" nadmieniam, że "romantyczne" podejście do Wisły miałem 20 lat temu. Aktualnie mam bardziej pragmatyczne podejście i mimo, ze jestem od niej chyba uzależniony to jednak również interesuje mnie wynik. Wymagam od nich dobrej gry bo zarabiają dobre pieniądze. Jak ( nie daj Boże) przyjdą czasy, że klub nie będzie miał na opłaty za prąd i w drużynie będą grali amatorzy to nagrodzę ich brawami po przegranej 0:4 powiedzmy z Niecieczą, jeżeli tylko będę widział że zostawili na boisku całe swoje serce. Póki co, są to w większości jedni z najlepiej opłacanych piłkarzy w Polsce. Więc i wymagam od nich adekwatnej do zarobków gry. Ok, mecz może nie wyjść ale wtedy zagryzamy zęby i trenujemy a nie odreagowujemy na swoim pracodawcy - czyli kibicach. I tych fanatycznych i tych, którzy być może pierwszy raz przyszli na mecz.
Miejsce na wyładowywanie złości dla Patryka to boisko treningowe. Gryzienie ręki która daje jeść nigdy nie wychodzi na dobre.
Ostatnio edytowane przez rafkur : 28.08.2011 o godz. 14:51.
|