Napiszę Ci tak - jest różnica między gwizdaniem na bumelantów, a gwizdaniem bo drużyna przegrała mecz. Pierwsze można usprawiedliwić, drugie to przejaw skrajnego zakompleksienia i wieśniactwa.
Wisła nie przeszła w sobotę obok meczu. Wisła nie grała na stojąco. Zagrali słabo, byli niezgrani, ale na pewno nie odpuścili. Gwizdanie na nich w tej sytuacji to WIOCHA.
Otóż, mój drogi - mamy w składzie sporo słabych piłkarzy. Jest Pajlić, jest Bunoza, jest Garguła, jest Jovanić. Poza nimi - większość naszych ofensywnych jest bez formy. Ewidentnie się miotają. Próbują, ale nie wychodzi.
Gdyby w pierwszej połowie strzelili Biton i Iliev - gwizdów by nie było. Gdyby udało się jakoś fartownie ten mecz wygrać mimo chujowej gry - gwizdów by nie było. I dlatego przedstawianie tego jako przejawu zmartwienia sytuacją Wisły jest nie do obrony. Wszystkich gwiżdżących wczoraj opisuje jedno słowo - ŻENADA.