JrQ- napisał(a):

sorry ziomek, ale bredzisz
dla klubu nie liczy się kto przyjdzie na mecz, tylko czy miejsce X będzie zajęte
nie ważne czy będzie tam siedział ktoś kto jest na meczu pierwszy raz, czy też stały bywalec
i nie jest też prawdą, że lepiej mieć 10 tysięcy 'prawdziwych kibiców' niż pełen stadion
a tak poza tym, to nie rozumiem czemu marudzisz - skoro ktoś jest 'prawdziwym kibicem' (pod tym określeniem rozumiem kogoś, kto chodzi regularnie) to ma karnet i na mecze pucharowe biletu dla niego nie braknie
również marzy mi się, aby wszyscy dopingowali, bo na mecze pucharowe to same nażelowane boysy chodzą (najczęściej z najmodniejszej uczelni AGH - którzy pożyczają szaliki od kolegów - true story), którzy nie mają pojęcia jak się zachować, ale to utopia
i będzie jeszcze gorzej, bo klub będzie coraz bardziej nastawiony na zysk
oto przecież w tym wszystkim chodzi
|
Dla ludzi pokroju Basałaja najlepiej byłoby, żeby 100% kibiców to byli piknicy, którzy przychodzą na mecz jak do teatru i cisza przez cały mecz, aby Tusk i jego ekipa niezmiernie radowała się z tego powodu. Wiem, że mój pomysł przy takim Basałaju i wielu jego kolegach po fachu nie przejdzie.
Z tymi ulgami, chodziło mi o większe docenienie prawdziwych kibiców Wisły, którzy chodzą na mecz i utrudnienie życia ludziom, którzy chodzą od wielkiego dzwonu na ważne mecze, a swym zachowaniem nie pasują na stadion, tylko w inne miejsce. Opcji docenienia jest minimum kilka/kilkanaście.
Basałaj ma to w czterech literach, ale mnie to wkurza, gdy na C są ludzie bez szalika, bez koszulki Wiślackiej, nie wiedzących o co w tym wszystkim chodzi i jeszcze się rzucających, gdy im zwróci się uwagę.