|
Bo niestety w tej samej lidze gra sobie taki Lech Poznań który jest poukładany i strzela gola za golem, gra Legia która teraz pokazuje świetną zespołową gre i pokonała Spartaka Moskwa.
Tymczasem Wisła która zawsze grała w polskiej lidze do przodu, gra coraz słabiej a trener wystawia 2 defensywnych pomocników w meczu. Jak tak dalej będzie to srodek będzie tworzyć Wilk - Sobolewski - Nunez.
Atakujemy w 2 góra 3 zawodników i z tego mają padać bramki.
Obrona stoi, a Chavez udziela wywiadów że on jako obrońca ma nie wychodzić do przodu. Wilk, Sobolewski , Nunez zainteresowani tylko defensywą , zazwyczaj tylko podadzą do Małeckiego lub Meliksona i wracają do tyłu. W Ataku zostaje 3, 4 zawodników. Genkov się kopie z obrońcami. I mamy akcje 2 atakujących na 5-6 obrońców. Gra Wisły jest bardzo łatwa do rozszyfrowania. Teraz wystarczy tylko zablokować Meliksona i my nic nie gramy do przodu.
Liga się na tym poznała i dlatego będziemy mieć problemy. Do tego od samego początku wygladamy bardzo słabo kondycyjnie. Nie wiem czy popełniono jakieś błędy w przygotowaniach ale Melikson z Małeckim nie maja przyśpieszenia.
Do tego jak widze że na skrzydle piłkę dostaje Melikson lub Małecki to na 90 % będzie łamanie do środka i próba strzału. Chyba wszyscy obrońcy w lidze już to wiedzą i już nie odpuszaczają. W zeszłym sezonie obrońcy wtedy wariowali bo nie wiedzieli czy Melikson będzie strzelał, czy podawał. Więc musieli uważać i na niego i na resztę zawodników którzy uczestniczyli w akcji. Dzięki temu było więcej miejsca na boisku. Tymczasem teraz wystarczy tylko dojść do Małeckiego lub Meliksona i akcja się kończy. Melikson szuka miejsca do strzału, reszta drużyny się przygląda a przeciwnicy blokują.
Jesteśmy strasznie przewidywalni.
Ostatnio edytowane przez wwf : 27.08.2011 o godz. 20:26.
A z polską piłką rzeczywiście jest źle. Mecz Legii z Szachtarem Donieck to była katastrofa. Teraz oglądam Szachtara w Lidze Mistrzów i to też jest katastrofa. To daje odpowiedź, jak daleko wam do poziomu Interu Mediolan czy Bayernu. Ta odległość bardzo mnie martwi -- Leo Beenhakker
|