ja jestem absolutnie przeciwny zwolnieniu Maaskanta, ale sami musicie się zgodzić:
- nie potrafimy zdominować przeciwnika - czy gramy z Podbeskidziem, Widzewem, Skonto, nie potrafimy siąść na nich choćby na 10 minut, żeby nie wiedzieli co się dzieje
- pressing - mało, właśnie tak wygrywa się ze słabszymi rywalami, siada się na nich od początku i nie wiedzą co się dzieje kopiąc po autach (dokładnie tak, jak my w Nikozji

)
- gra bez piłki - oprócz Ilieva i Meliksona to raczej nie istnieje - tak wiem, to raczej inwencja zawodników, ale Maaskant powinien im to wpajać
praca, praca, praca