|
"Nikt tu nie ma pretensji do Wisly za odpadniecie. Pilka, normalne. Raz sie wygrywa, raz przegrywa tym bardziej z silniejszym i bardziej doswiadczonym przeciwnikiem. Rece nalezy zalamywac nad stylem w jakim to sie stalo. Mistrz Polski, transfery zrobione juz wczesniej aby zapewnic komfort przygotowan, wszyscy zdrowi, wypoczeci po meczu z Korona, trener po pelnym sezonie pracy z druzyna, iles tam meczow o stawke za soba w odroznieniu od rywala. I jest problem, co sie stalo ? Mozna non stop powtarzac, ze Wisla odpadla z lepszym zespolem, ale nikt sie nie spodziwal takiej kompromitacji i obrazu meczu jakby grali z Barcelona".
Zgadzam się w 100%.
Niestety prawda jest taka, że w Łoweczu już mogliśmy skleić smary, ale tam nam wyjątkowo sprzyjało szczęście.
Panujaca na "górze" Wisły SSA opinia, utarta 6 nieudanymi podejściami do LM, mówiąca że polscy piłkarze "pękają" w takich meczach o stawkę, a jedynie obcokrajowcy są w stanie udźwignąć ciężar odpowiedzialności została z całą pewnością zachwiana.
Pewny zazwyczaj i nieomylny, etatowy reprezentant Estonii Pareiko nagle dokłada się do pierwszej bramki, obrona nie stanowiła po raz kolejny monolitu, mimo że w jej szeregach mamy uczestników mistrzostw Świata Chaveza i Jaliensa, ogranych w potencjalnie silniejszej lidze od polskiej Lameya i Diaza.
W II linii przegraliśmy bezpośrednią walkę z Cypryjczykami sromotnie, a w dmumeczu nie zaistniał niestety Melikson.
Osamotniony Genkow w ataku był bezradny, a czasami miało się wrażenie, że biegał niestety w przodzie jak przysłowiowy "zyd po pustym sklepie".
Osobiście nie podobała mi się też taktyka Maskaanta. Jak widać po wczorajszym meczu (L) mozna na trudnym terenie zagrać odważniej i w dodatku skutecznie.
Zobaczymy jak strategia i polityka sportowa tercetu Bogdan Basałaj, Stan Valckx, Robert Masaant sprawdzi się na płaszczyźnie ligi europejskiej.
|