|
Tu nie chodzi o to, czy mieliśmy iść na wymianę ciosów, czy też nie, ale rzecz w tym, że my w tym meczu w piłkę graliśmy przez 15 min. Pozostały czas to były desperackie próby obrony, które z trudem dało się oglądało. I o to należy mieć pretensje do trenera.
Daliśmy się stłamsić, jakby przeciwko nam grała Barcelona lub Real. Apoel to nie są ogórki, to lepsza od nas drużyna, ale bez przesady. Obrona Częstochowy skończyć się musiała tak, jak to widzieliśmy. Zresztą skoro warunki na Cyprze takie złe, to trzeba było w Krakowie zagrać normalnie, chyba że też było za gorąco.
Rozumiem, że gra 3 defensywnymi pomocnikami to standardowa taktyka drużyn walczących o najwyższe cele. Swego czasu Wójcik z Anglią grał 7 pomocnikami.
Owszem Wisła jest w przebudowie i po 2 latach kompromitujących porażek odnieśliśmy niezaprzeczalny sukces. Tylko jest jedno "ale". Gra Wisły wygląda bardzo słabo. Mistrzostwo wywalczyliśmy dzięki słabości konkurentów i to zaciemnia obraz rzeczywistości. Kiedy ostatnio zagraliśmy dobre spotkanie w lidze? Nie radzimy sobie z potęgami pokroju Widzewa i Korony, z trudem wygrywamy z Zagłębiem.
Wszyscy tyle mówią o zgraniu - ok, ale 3/4 składu gra ze sobą od pół roku, a ja nie widzę nawet zalążka sensownej gry z przodu. Bramki zdobywamy dzięki szarpnięciom pojedynczych graczy. Zresztą to był 10 oficjalny mecz w tym sezonie - dlaczego w każdym meczu występował inny skład, czemu pierwsza 11 nie zgrywała się? Czy naprawdę trzeba było kombinować z rezerwami na Koronę? A i tak, o mało nasz najlepszy zawodnik nie złapał kontuzji na TRENINGU?
|