Kurz napisał(a):

|
Wszystkie te analizy są o dupę potłuc, ponieważ nie uwzględniają tego, co było w głowach Wiślaków. Nie mam wątpliwości, że i nieporadność i większe zmęczenie i brak realizacji założeń taktycznych, były po części efektem tego, że nasi piłkarze srali pod siebie. Srali, bo jako drużyna nie za bardzo kiedy mieli oswajać się z taką presją. Przypominam, że rok temu był Karabach, a dwa lata temu Levadia. Obawiam się, ze dopóki nie będziemy grali systematycznie w fazach grupowych europejskich pucharów (jakichkolwiek), dopóki nie przyzwyczaimy się do presji, emocje będą czynnikiem decydującym, szczególnie na tym poziomie eliminacji. I to tyle. Dlatego cieszę się, że rozegramy jeszcze przynajmniej 6 spotkań w pucharach, bo doświadczenia, które w nich zbierzemy będą w naszej sytuacji bezcenne.
|
tutaj musze sie zgodzic, skojarzyłem sobie kilka przypadków a najbardziej zapadły mi w pamiec sytuacje Małeckiego zawsze pokazywał jaki to kozak a w Nikozji sie dziwiłem on czasami im poprostu oddawał piłke bez walki biegł niby na nich ale jakis przestraszony, strzał z 40 metrów oddany chyba zeby znów nie stracic piłki